Recenzja: Blood Rage

arturg

Blood Rage to średniej długości strategia skupiona na kontroli terytorium i doborze (drafcie) kart, osadzona w klimatach ostatecznej walki wikingów o chwałę w trakcie Ragnaroku – końca świata.

Gra składa się z trzech tur/epok, w trakcie których gracze walczą o kontrolę nieustannie pomniejszających się skrawków lądu.

Każdy gracz korzysta z planszetki klanu na której zaznacza swoje usprawnienia, ilość dostępnych punktów furii (akcji) oraz trzy cechy – furię, chwałę i rogi – decydujące o startowej ilości punktów akcji, nagrodzie za sukces w walce oraz maksymalnej armii, jaką można posiadać. Każdy gracz dysponuje też szeregiem wojowników, jednym przywódcą, oraz statkiem – jak również dodatkowymi podstawkami pozwalającymi na wystawienie wszelkiego rodzaju potworów i sojuszników, jakie można uzyskać z różnych kart usprawnień.

Na początku każdej tury gracze losują osiem kart, dobierają po jednej, po czym podają swój zestaw kart sąsiadowi. Robią tak, aż będą mieli wyłożonych sześć kart – ostatnie dwie odrzucają bez ujawniania ich.

Karty należeć mogą do jednej z trzech kategorii. Karty bitwy usprawniają Twoją siłę w walce i umożliwiają czasem realizacje bonusów. Karty zadań dają nagrody jeśli uda Ci się je zrealizować. W końcu karty usprawnień (których masz ograniczoną ilość) dają Ci różne specjalne zdolności i zwiększają Twoją siłę. Jak przystało na dobry draft, karty potrafią tworzyć ze sobą bardzo potężne kombinacje (choć niektóre wydają się być aż zbyt potężne i niezrównoważone).

Na tym etapie losuje się również żetony, które pokazują które prowincje (1-3, w zależności od ilości graczy) pochłonie w tej turze Ragnarok. Wojska tam obecne zostaną wprawdzie utracone, ale z drugiej strony można na tym zyskać sporo chwały.

Następnie gracze, naprzemiennie, wykonują swoje akcje, płacąc za nie furią – aż wszyscy spasują. Możliwe akcje to:

  • Inwazja – dodaj figurkę na mapę, płacąc jej koszt w furii. Wojowników dodajemy do wiosek, statki do fiordów, potwory i herosów-  różnie. Wyjątkiem jest tu lider, który dodawany jest za darmo.
  • Marsz – zapłać jeden furii za przesunięcie dowolnej ilości swoich oddziałów z jednego pola na jedno dowolne inne na mapie, na którym nie ma wrogich oddziałów.
  • Usprawnienie – zagraj kartę usprawnień, płacąc furię równą jej sile
  • Zadanie – zagraj kartę zadania.
  • Złup – wybierz prowincję w której masz co najmniej jednego żołnierza i w której nie było w tej turze łupienia. Gracze z sąsiadujących prowincji mogą przestawić swoich ludzi do tej prowincji. Gracze zagrywają karty bitwy, gracz z najwyższą siłą dostaje nagrody, pozostali giną. Na pocieszenie, wygrany traci swoją kartę bitwy, a przegrani swoje karty odzyskują. Pobite oddziały trafiają do Walhalli.

Po zakończeniu fazy akcji gracze odrzucają ewentualne karty (mogą zachować jedną). Sprawdzane są zgrane karty zadań i przydzielane nagrody. Niezrealizowane karty są odrzucane.

Następnie do gry wchodzą żetony Ragnaroku. Prowincje w których leżą są wyłączane z gry, a obecne tam wojska trafiają do Walhalli i dają zwycięskim graczom stosowną ilość punktów zwycięstwa (2,3 i 4 za figurkę, w zależności od tury).  Na koniec wszystkie figurki wracają z Walhalli do rezerwy właścicieli. Zaczyna się kolejna tura, lub następuje finalne podsumowanie punktów.


Pod względem wykonania, Blood Rage robi duże wrażenie. Śliczne figurki wojowników i potworów, dobrej jakości plansza i karty. Wiadomo za co się płaci – choć fakt, że płaci się niemało. Jeśli jednak ktoś lubi figurki, naprawdę nie będzie zawiedziony. Choć po prawdzie, pytanie, czy gra aż tak dużo by straciła, gdyby figurki zastąpić żetonami, kostkami czy innymi podobnymi znacznikami i obniżyć cenę o 70-100 zł? Moim zdaniem nie aż tak bardzo, ale to już kwestia gustu.

Jeśli chodzi o samą grę, jest przyjemnie, choć nieco chaotycznie. Faktem jest, że niektóre kombinacje kart są po prostu nieco za silne, a inne nieco za słabe, co sprawia, że niekiedy sukces gracza zależy bardziej od tego czy akurat pierwszy dobór kart w turze przypasuje mu do silniczka, który już ma zbudowany. To jednak w pewnym sensie wada każdego systemu draftowego i trudno na to narzekać. Sama gra jest satysfakcjonująca, dużą zaletą jest stosunkowa lekkość odzyskiwania utraconych oddziałów, przez co utrata kolejnych nie boli tak bardzo, jak w wielu innych grach.

Nie jest to może gra, którą każdy powinien posiadać w kolekcji, ale nie jest to też gra, którą warto by pogardzić. Po prostu bardzo solidne 4/5.

podsumowanie

Ostateczna ocena: 4/5

Ilość graczy: 2-4

Przeciętny czas rozgrywki: Ok. 90 min

Cena: Ok. 220 zł.

Grę możesz kupić np. TUTAJ

Recenzja: Star Realms