Recenzja: Maharaja

arturg

Maharadża objeżdża swoje włości, a lokalni radżowie rywalizują o jego względy i płynącą za nimi gotówkę. Ten, kto najlepiej ugości Maharadżę skończy jako prawdziwy bogacz!

maharaja

W grze Maharaja gracze wcielają się w arystokratów budujących pałace i domy celem zdobycia względów kapryśnego władcy. Ten w każdej turze wybiera się do jednego z siedmiu miast, by na koniec tury wynagrodzić tych graczy, którzy zbudowali tam najbardziej reprezentacyjne posiadłości.

Tura rozpoczyna się od przesunięcia maharadży do nowego miasta. Następnie gracze potajemnie oznaczają, na swoich tarczach, dwa ruchy, które wykonają w tej turze. Możliwe ruchy to m.in. pobranie pieniędzy, zbudowanie pałacu i/lub domu, przesunięcie jednego ze swoich domów, pobieranie materiałów budowlanych, zmiana kolejności miast odwiedzanych przez maharadżę czy wymiana karty sojusznika. Karta ta daje dodatkowe opcje w grze (np. możliwość darmowej podróży), jest też używana do rozstrzygania kolejności ruchów oraz remisów. Wszyscy gracze równocześnie odsłaniają swoje tarcze, po czym wykonują ruchy w kolejności swoich sojuszników. Na koniec tury maharadża nagradza graczy w zależności od ich wpływów w mieście. Gra toczy się przez 10 tur lub do końca tury, w której jeden z graczy wybuduje swój ostatni pałac (co raczej nie ma miejsca).

maharaja2

Co istotne, akcje w miastach możliwe są tylko, jeśli mamy tam pion naszego architekta (jest on również liczony w rywalizacji o względy maharadży). Aby dotrzeć do miasta, architekt musi podróżować przez wioski, ale może przejść tylko przez te, w których ktoś zbudował dom. Jeśli nie ma wiosce swojego domu, płaci właścicielowi każdego domu po sztuce złota – co oznacza, że bez zadbania o logistykę, koszta podróży mogą być dość powalające. Złota bowiem w grze nigdy dość, a do tego działa ono również jako punkty zwycięstwa.

maharaja3

Z tym niedoborem złota wiąże się też coś, co odbieram jako brak równowagi w grze. Względy maharadży zdobywa się wg. następującego przelicznika: centralny pałac (czyli pierwszy w mieście)= 3 punkty; zewnętrzny pałac (1 z 6) = 1 punkt, jeden domek (których może być dowolna ilość) = 1 punkt, architekt = 1 punkt. Jest wprawdzie sojusznik tymczasowo podwajający wartość zewnętrznych pałaców, początkowych dziesięć domków (z czego cztery stawiane w wioskach na początku gry) dość szybko się też kończy i wymaga dobrania materiałów budowlanych… Ale i tak pałac kosztuje 12 sztuk złota (9 z odpowiednim sojusznikiem), a domek tylko 1! Co więcej, zadowolony maharadża przydzieli nam, w zależności od liczby graczy, od 10 do 15 sztuk złota, ledwo więc pokryje koszta budowy pałacu. Nawet jeśli rozegramy kolejność odwiedzin maharadży tak, by nasze najsilniejsze miasto odwiedził aż 3 razy w ciągu gry… Budowa pałacu poza centrum i tak szybko przestaje się opłacać. Wydaje się to być mocno niezrównoważonym elementem rozgrywki i będziemy musieli przetestować „domowy” wariant z niższymi cenami pałaców. Gra zresztą oferuje kilka ciekawych dodatkowych wariantów rozgrywki już w instrukcji.

Mimo tego niedociągnięcia, Maharaja jest naprawdę fajną i budzącą sporo emocji grą. Ograniczony zakres ruchów i zasobów wymusza dużo myślenia. Brak nieco natomiast mechanizmów równoważących – gracz wygrywający względy maharadży dostaje wyraźną przewagę finansową, co ułatwia mu dalsze ruchy.  Zwłaszcza w grze dwuosobowej, Maharaja nie wybacza błędów.

maharaja4

Uwagę zwraca wykonanie – szklane paciorki na pałace, tarcze akcji, to wszystko wskazuje na fajną jakość. Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to do planszy – bladej, w kolorach nieco się zlewających. Rozumiem nawiązania do estetyki hinduskiej, ale to jedno warto by zmienić, zwłaszcza w kontekście łatwej oceny kolejnego miasta, które miałby odwiedzić gubernator.

Maharaja to naprawdę miła, solidna gra ekonomiczna, dająca sporo do myślenia i dużo zabawy. Nie jest absolutnym hitem, ale jest czymś, w co zdecydowanie warto zagrać.

Moja ocena: 4/5 – bardzo solidna gra ekonomiczna, której przydałyby się pewne szlify

beatag

Maharaja budzi we mnie ambiwalentne odczucia. Jest ciekawą grą ekonomiczną, z fajną mechaniką, ze świetnymi komponentami, które dają ogromną przyjemność grania. Znaczniki pałaców są po prostu przepiękne. Kolorowe, gładziutkie, przezroczyste, ślicznie wyglądające w woreczku i na planszy. Tarcze do oznaczania wybranych akcji są bardzo pomysłowe, porządnie wykonane, wygodne. Będziecie chcieli cały czas dotykać tych komponentów i bawić się nimi, są fantastyczne! Faktycznie najsłabszym punktem wyglądu jest niezbyt oczywista kolorystyka miast, potrzeba trochę wysiłku, by ogarnąć, czy to czarny, czy szary kolor, pomarańczowy, czy brązowy, itp. Dla osób, które mają kłopot z odróżnianiem kolorów to naprawdę może być spore utrudnienie.

maharaja5

Rozgrywka jest emocjonująca i dynamiczna. Nie ma przestojów. Nie trwa też jakoś wybitnie długo, chociaż oczywiście o wiele krócej gra się w 2 osoby, niż np. w 4. Cały czas trzeba myśleć i kombinować, ale nie jest to zmóżdżanie się w ciszy i milczeniu. Pobudza intelektualnie, ale nie przegrzewa.

Bardzo szybko i bardzo wyraźnie odczuwane są braki wszystkiego, a dokładniej pieniędzy i ilości akcji. To kluczowa emocja w tej grze: poczucie braku. Jest to, przynajmniej dla mnie, dość mocno dojmujące. Jednocześnie wiem, że to kluczowy element mechaniki, którą to mechanikę oceniam w totalu pozytywnie. Niemniej jednak ciągle podczas rozgrywki mamy za mało akcji, a za wiele potrzeb. Ciągła frustracja.

Niezrozumiały jest też dla mnie tak wysoki koszt zbudowania pałacu, przy tak niskim potencjalnym zwrocie z niego. Potęguje to wspomnianą frustrację… Myślę, że można było być może wykonać trochę więcej testów gry i zmienić zasady tak, by te elementy były bardziej zrównoważone. Sprawdzimy następnym razem jak będzie się grało, gdy standardowy koszt pałacu obniżymy np. do 9.

maharaja6

Ogólnie grę oceniam dobrze. Warto w nią zagrać i przejść przez to piekło frustrujących podróży żeby zadowolić maharadżę :) Ostatecznie za każdym razem byłam zadowolona z rozgrywki i z chęcią jeszcze sięgnę po Maharaję, chociaż nie jest to gra, którą bym uznała za wielki hit.

Moja ocena: 4/5

podsumowanie

Ostateczna ocena: 4/5

Ilość graczy: 2-5

Przeciętny czas rozgrywki: ok. 60-90 minut

Cena: Gra obecnie dostępna tylko na aukcjach, pierwotnie dostępna w cenie ok. 120-140 zł

 

Recenzja: Farmageddon
Recenzja: Mamy Szpiega!