Recenzja: Steam Park

arturg

Pierwszym, co rzuca się w oczy w Steam Parku jest instrukcja. Urocza, z ręcznie rysowanymi demonstracjami i napisana z cudownym dystansem i „jajem”, niesamowicie wprowadza w klimat gry. Naprawdę nie będę przesadzał mówiąc, że to najlepsza instrukcja jaką miałem w szczypcach.

Żałuję trochę, że gra przyszła do mnie używana (no, ale za to za pół ceny ;) ), bo nie miałem przyjemności składać uroczych dieselpunkowych karuzeli dla robotów. (Tak, wiem, że wg. gry to steampunk, ale estetyka jakoś tak bardziej pasuje mi pod dieselpunk ;) )

Gracze wcielają się we właścicieli wesołych miasteczek, które rywalizują o klientów z miasta robotów. Bo te wesołe miasteczka też są dla robotów, a bo i czemu nie?

steam1

Każda z sześciu tur składa się z dwóch faz.

W pierwszej gracze rzucają swoimi sześcioma kośćmi niczym opętane tchórzofretki, rozpaczliwie próbując wyturlać to czego akurat im potrzeba i co jak na złość akurat nie chce wypadać. Kości na których wypadło co chcemy odkładamy do świnki skarbonki, a pozostałe możemy przerzucać niemal bez końca… No właśnie, możemy, ale nie chcemy, ponieważ ten kto pierwszy skończy przerzucać bierze kartę pierwszego gracza. (Kolejny drugiego, itp.) Gdy zostanie już tylko jeden gracz, ma on jeszcze trzy przerzuty, po czym bierze kartę ostatniego gracza. A ta jest kiepska, gdyż kara dodatkowym brudem w naszym parku (karty pierwszego i drugiego gracza pozwalają zaś brud uprzątać).

Brud zaś jest zły, gdyż mnoży się on nieustannie, uprzątnięcie wymaga odpowiednich kości (lub kart pierwszego i drugiego gracza), a na koniec gry skutkuje ogromnymi karami lub nawet automatyczną przegraną. Do tego generują go zarówno goście w naszym parku, jak i połowa wyników na kościach.

Przygotowanie do gry

Druga faza gry to wykorzystywanie wyrzuconych kości.

Możliwych jest sześć wyników kości – budowa kolejki (1 kość = 1 pole), budowa budki, rekrutacja gości do lunaparku, sprzątanie dwóch brudów, zagranie akcji specjalnej lub pusta ścianka, czyli zmarnowana kość. Oprócz tego kości możemy wykorzystać do kupienia dodatkowych terenów pod nasz park, co jest o tyle ważne, że początkowych osiem pól starcza na bardzo niewiele (budki i kolejki różnego rodzaju nie mogą się ze sobą stykać, nawet rogiem.) Kolejki dają nam okazję zarabiać na gościach, budki kilka opcji specjalnych (np. rekrutować dodatkowego gościa lub sprzątać dodatkowe dwa brudy), rekrutacja pozwala wyciągnąć gości ze specjalnego woreczka, a akcja specjalna pozwala dorobić, jeśli spełniamy warunki wymienione na jednej z trzech kart, które posiadamy. Goście występują w sześciu kolorach, podobnie jak kolejki w parku. Wykonując akcję rekrutacji, wrzucamy do woreczka tylu gości, w wybranych kolorach, ile mamy kostek rekrutacji, mieszamy i wyciągamy taką samą ilość. Trik polega na tym, że w woreczku na początku jest już po jednym gościu każdego rodzaju, więc nasze szanse na wyciągnięcie odpowiedniego nie są wcale tak duże i zmieniają się płynnie w toku gry. Premiuje to zróżnicowany lunapark, z kolejkami w każdym z kolorów…. Tylko jak taki lunapark zbudować, jak akurat kości nie chcą odpowiednio wypadać i trzeba improwizować?

steam7Bardzo się cieszę, że trafiłem na Steam Park. To świetna gra i będzie u nas miała długi żywot. Idealnie miesza intensywne, emocjonujące chwile turlania kośćmi z długoterminowym planowaniem rozwoju – oraz losowością wymuszającą regularne tego planu modyfikowanie. Doskonale sprawdza się w dwie osoby i choć nie mieliśmy jeszcze okazji testować na cztery, wydaje się być idealnie skalowalna.

Czy ma wady? Jeśli lubisz dużą interakcje, tu jest dość umiarkowana – w fazie turlania oraz ew. w podkupywaniu rywalowi upatrzonych kolejek, to w zasadzie tyle. Nie każdemu też przypadnie do gustu oprawa graficzna, nieco szaro-brudna jak na wesołe miasteczko.

To powiedziawszy, dla nas jest to hit i klasyk na miarę „Wsiąść do Pociągu”. Gorąco polecam :)

Moja ocena: 5/5 – absolutny hit


beatag

Steam Park bardzo przypadł mi do gustu. Przede wszystkim dzięki mechanice, która łączy w sobie dynamikę, emocje, planowanie, reagowanie na bieżącą sytuację, czy konieczność podejmowania bardzo szybkich decyzji.

Zasady nie są zbyt skomplikowane, choć początkowo tak to może wyglądać, bo nie jest ich wybitnie mało. Najważniejsze, że są na tyle intuicyjne, że dość szybko się je łapie, pomimo tego, że trochę ich jest. Największy problem może sprawić zapamiętanie z jakimi działaniami wiążą się poszczególne symbole na kostkach. Ale jest ich zaledwie 5, więc po chwili się to ogarnia. Smaku dodaje fakt, że trzeba ogarniać szybciutko, bo kto pierwszy wyrzuci na kostkach odpowiadające mu symbole, ten ma łatwiej w dalszej rozgrywce. Mniej śmieci (brudów – ale ja nienawidzę używać tego słowa, jest straszne, prawda?), większy wybór – a to już wystarczy, żeby z większą ulgą przyjmować kolejne wydarzenia.

 

steam3

Gracze dostają karty – ściągawki z najważniejszymi informacjami, co bardzo pomaga, zwłaszcza w kupowaniu budek, z których każda ma inne działanie i nazwę. Warto też wspomnieć, że gra zajmuje całkiem sporo miejsca na stole, składa się z wielu elementów, a musimy też pamiętać, że każdy z graczy musi mieć przestrzeń dla siebie do rzucania swoimi kilkoma kostkami. Raczej nie jest to gra do wzięcia na wakacje.

Wizualna strona gry jest urocza. Steam punk to nie są moje klimaty, ale nie dlatego, że ich nie lubię, tylko dlatego, że się w nich nie orientuję. Komponenty wyglądają super, są kolorowe (ale nie do przesady), odjechane, porządnie wykonane, po prostu wszystko razem wygląda spójnie i klimatycznie.

steam4

Graliśmy dotychczas tylko we dwoje, już nie mogę się doczekać kiedy zagramy z przyjaciółmi we 4, myślę, że wtedy gra nabierze dodatkowej jakości, choć chcę zaznaczyć, że na dwie osoby też sprawdza się świetnie.

Ciężko mi wskazać wady Steam Parku. Może to, że jest sporo zasad, pomiędzy kolejnymi rozgrywkami, gdy mija sporo tygodni, musiałam sobie jeszcze raz je odświeżyć. No ale też bez przesady. To gra dokładnie taka, jakie lubię najbardziej: niezbyt długa, zbalansowana, dość prosta do ogarnięcia, ale na tyle złożona, że szybko się nie znudzi, a przede wszystkim dynamiczna i dająca dużo pozytywnych wyborów.

steam5

Moja ocena: 5/5

podsumowanie

Ostateczna ocena: 5/5

Ilość graczy: 2-5

Przeciętny czas rozgrywki: ok. 45 minut partia

Cena: ok. 160 zł

Grę możesz kupić np. TUTAJ

Recenzja: Rattus
Recenzja: Eclipse - New Dawn for the Galaxy