Recenzja: Rattus

arturg

Rattus jest świetną grą z kategorii kontrola terytorium. Gracze wcielają się w niej w przywódców różnych ludów, starających się zachować swoich rodaków mimo szalejącej w Europie epidemii czarnej śmierci.

Gra toczy się na mapie średniowiecznej Europy (skalowanej do liczby graczy), na której rozkładane są (zakryte) specjalne żetony zarazy.

Gracz w swojej turze zaczyna od możliwości dobrania jednej z kart stanów. Każda z nich daje możliwość wykonania dodatkowych, specjalnych ruchów ALE też każda z nich zwiększa ryzyko dla gracza w wyniku wybuchu zarazy. Co więcej, raz dobranej karty nie można się dobrowolnie pozbyć, może nam ją tylko zabrać inny gracz. Jest to świetny mechanizm, idealnie wdrażający w grze system „ryzyka-nagrody”. Karty są naprawdę przydatne… ale mają swoją cenę. Podsumuję je w dalszej części opisu, gdy mechanika będzie już znana.

rattus1

Kolejnym ruchem gracza jest dołożenie kostek populacji w swoim kolorze na jednym wybranym terytorium. Gracz dołożyć może jednak tylko tyle kostek, ile na terytorium jest znaczników zarazy. Czy więc lepiej dołożyć więcej populacji, ale w miejscu, gdzie łatwiej mogą zginąć? Czy pohamować apetyt? Co z innymi graczami, może warto dokładać tam gdzie oni, tak by nie prowokować ich do kierowania tam pionka zarazy?

Trzecim ruchem, jaki każdy gracz wykonuje w swojej turze jest przesunięcie o jedno pole pionka zarazy. Jeśli na docelowym miejscu są jakieś kostki populacji oraz żetony zarazy, odwracamy żetony, aż do chwili gdy ich zabraknie – lub gdy wyginie cała populacja. Dodatkowo wejście na pole z żetonem zarazy wymusza dodanie jednego żetonu do sąsiadującego pola (lub dwóch żetonów na sąsiednie pole/pola, jeśli na polu z pionkiem są dwa lub trzy żetony). Zastrzeżeniem jest tylko to, że na każdym polu może być maksymalnie trzy żetony zarazy.

Każdy żeton ma liczbę (od 1+ do 6+), oraz szereg symboli.  Liczba oznacza minimalną ilość kostek populacji, przy których żeton działa. Sumuje się przy tym populację wszystkich graczy – więc może jednak ta strategia krycia się w tłumie nie była takim dobrym pomysłem? Symbole na żetonie oznaczają karty stanów – gracz z tą kartą traci jedną kostkę populacji, są też literki A (wszyscy gracze tracą po kostce) oraz M (gracz z największą ilością kostek na polu traci kostkę, przy remisie tracą wszyscy).

Gdy zaraza wybije kogo trzeba, turę zaczyna kolejny gracz. Gramy aż skończy się stos żetonów zarazy, kiedy to zaraza wybucha na wszystkich polach w grze. Ten, kto na koniec ma największą ocalałą populację, jest zwycięzcą.

rattus2

Obiecałem opisać karty (jak łatwo się domyślić, są też dodatki oferujące nowe). Są to:

Chłop – pozwala na dorzucenie dodatkowej kostki populacji w swojej turze (1 kostka tam gdzie nie ma szczurów, 2 gdzie jest jeden żeton zarazy, itp.).

Król – pozwala zabrać jedną kostkę z terenu gdzie nie ma żadnych szczurów i umieścić ją w zamku, gdzie jest bezpieczna do końca gry.

Rycerz – pozwala przesunąć pionek zarazy o dwa pola, oraz zmniejszyć limit wybuchu epidemii o dwa (5+ działa przy 3 kostkach populacji, itp.)

Wiedźma – pozwala podejrzeć i zamienić miejscami dwa sąsiadujące żetony szczurów.

Kapłan – pozwala przesunąć żeton szczurów na nowe pole

Kupiec – pozwala przesunąć dwie kostki populacji na nowe pole

Jak widać, każda z kart daje sporą manewrowość… ale za cenę zwiększonego ryzyka przy epidemii. Zaryzykujesz?


Wykonanie gry jest poprawne – solidna plansza, drewniane kostki populacji, duże, kartonowe karty postaci. Może żetony szczurów mogłyby być większe, ale ogólnie naprawdę nie ma na co narzekać. Grafiki są skromne, ale czytelne i przyjemne do oglądania. Instrukcja jest prosta i jasna, a mechanika gry mnie naprawdę przypadła do gustu. Jest jednocześnie bardzo prosta i daje bardzo wiele opcji działania, jak również budzi dużo emocji. Po prostu świetne połączenie.

Klimat gry też się jakoś sprawdza. Zastanawiałem się trochę czemu taki Mount Everest był nieco odpychający przy swojej zabawie śmiercią, a Rattus, mimo nieporównywalnie większej skali zgonów obrazowanych w grze, jakoś takich emocji nie budzi. To chyba po prostu kwestia statystyki i odległości czasowej. Śmierć himalaistów jest czymś namacalnym. Śmierć ogromnej części populacji w wyniku epidemii, na szczęście, mamy już za sobą i raczej do tego czasu nie wrócimy.

W każdym razie, polecam – dobra, prosta i fajna gra.

Moja ocena: 5/5


beatag

Gra Rattus operuje niezbyt przyjemną tematyką: zaraza, epidemia, szczury, zgony. Gdy podczas naszego pobytu w Paradoxie Artur zaproponował, żebyśmy zagrali w Rattus, ja usłyszałam „ratusz” i chętnie się zgodziłam, myśląc, że będzie to gra o jakimś miasteczku, rozwijaniu go, itp. :)

Mroczną tematykę podkreślają komponenty, bardzo porządne, ale jakieś takie zamglone, przydymione, biedne i poszarzałe.

A jednak gra mi się bardzo spodobała. Zasady są dość proste, choć trzeba je dobrze ogarnąć. Gdy zaczęliśmy grać po raz pierwszy, zorientowaliśmy się, że nie zrozumieliśmy jednej z zasad, przerwaliśmy grę i zaczęliśmy od nowa, już poprawnie. Symbole na kartach są jasne i przypominają działanie poszczególnych kart. Może jak się gra po raz pierwszy, to trzeba zajrzeć raz na jakiś czas do instrukcji po przypomnienie czegoś, ale nie jest to uciążliwe i nie odejmuje przyjemności z gry.

Najfajniejszym elementem mechaniki są dla mnie karty. Świetnie balansują ochotę na podejmowanie ryzyka ze strachem przed karą. Podoba mi się też mały udział czynnika losowego, co wszystko razem powoduje, że w rozgrywce jest sporo emocji.

Bywa, że trudno się zdecydować na to, co chcemy w naszej turze zrobić. Wszystko ma swoje ryzyko, ale też może przynieść korzyści. W grze jest to bardzo namacalne i widoczne. Każdy ruch coś ze sobą niesie. Rozgrywka na szczęście nie trwa zbyt długo, więc na efekty naszych działań nie trzeba czekać w nieskończoność, tylko szybko dostajemy informację zwrotną, w postaci strat lub braku strat.

Jeżeli miałabym doszukać się wad w Rattusie, to byłaby to konieczność pamiętania o drobnych zasadach, typu że maksymalnie mogą być 3 żetony zarazy, albo ogarnięcia symboli. Ale jest to dość typowe dla większości gier i nie wpływa na moją ocenę Rattusa. A ta jest bardzo dobra.

rattus3

Moja ocena: 5/5


podsumowanie

Ostateczna ocena: 5/5

Ilość graczy: 2-4

Przeciętny czas rozgrywki: ok. 30-45 minut

Cena: ok.  90 zł

Gra niestety chwilowo niedostępna w sprzedaży, czekamy na reedycję.

Recenzja: Magia i Myszy (Mice and Mistics)
Recenzja: Steam Park