Recenzja: Przebiegłe Wielbłądy

arturg

Przebiegłe Wielbłądy to prosta, ale bardzo emocjonująca gra, świetnie oddająca emocje związane z obstawianiem na wyścigach. Błyskotliwa w swojej prostocie mechanika „niesienia” innych wielbłądów sprawia, że do końca nie można być pewnym wyniku!

wielb 3

Do biegu… gotowi… START! Tak proszę państwa, czerwony wyrwał się na prowadzenie, inne lecą łeb w łeb!

Gracze wcielają się w osoby obstawiające na wyścigach wielbłądów. W swojej turze gracz może wykonać jedną z czterech możliwych akcji:

a) obstawić zwycięzce lub przegranego całego wyścigu. Sęk w tym, że gdy już obstawisz, nie masz jak wycofać tego obstawienia. Trafne obstawienie daje nagrody w zależności od tego który w kolejności obstawiłeś (od 8 do 1 denara), nietrafne wiaże się z karą jednego denara. Wyścig kończy się gdy tylko któryś z wielbłądów przekroczy linię mety.

b) obstawić zwycięzcę etapu wyścigu. Etap kończy się, gry ruszy się każdy z pięciu wielbłądów. Są trzy karty obstawienia na każdy kolor wielbłąda, warte 5, 3 i 2 denary za pierwsze miejsce, oraz 1 za drugie (jak również -1 za dalsze).

c) położyć na planszy swoją oazę lub fatamorganę (dwustronny kafelek). Każda z nich leży do końca danego etapu, przyśpiesza lub spowalnia wielbłąda, który na niej stanie, jak również daje jednego denara właścicielowi kafelka.

d) wziąć denara i rzucić kością (używając do tego specjalnej, widocznej na zdjęciu piramidy, która w teorii ma zapewnić, że na raz wypadnie tylko jedna kość; w praktyce różnie z tym bywa, ale zawsze jakiś dodatkowy gadżet). Kość może wskazać 1-3, ale jest tu pewien trik – wielbłąd wchodzący na pole z innymi wielbłądami wchodzi na ich szczyt*, natomiast wielbłąd będący pod innymi wielbłądami niesie je ze sobą w swoim ruchu. W razie remisów zawsze wygrywa zaś wielbłąd na szczycie.

Może się to wydawać dziwne, ale wystarczy wyobrazić je sobie poziomo, biegnące „łeb w łeb”, by lepiej wyczuć klimat takiego zagrania. Co równie istotne, dodaje ono niezwykłej dynamiki rozgrywce – nigdy nie wiemy który wielbłąd poruszy się pierwszy i ostatni może przypadkiem wejść na drugiego od końca, który ruszy się następny i wejdzie na kolejnego… I tak pozorny przegrany nagle „złapie wiatr” i dobiegnie pierwszy do mety. Idealne odwzorowanie klimatu wyścigów i po prostu bardzo fajna gra.

*Chyba, że cofa się w wyniku fatamorgany, wtedy trafia na spód. Więc fatamorgany mogą być wyjątkowo wredne dla rozgrywki.

wielb 5Gra jest wykonana bardzo dobrze, solidne, ciężkie elementy, ewidentnie przeznaczone do rozgrywki z dziećmi, ale i dorośli będą się przy niej dobrze bawili. Instrukcja prosta i przejrzysta, zasady logiczne, klimatyczne i sensowne, sporo drobnych komiksowych smaczków na planszy… Jest po prostu świetnie i goraco polecam :)

Moja ocena: 5/5

wielbl1

beatag

Przebiegłe Wielbłądy to gra urocza w swojej prostocie. Łatwe i szybkie do wyjaśnienia zasady powodują, że gra się od razu wiedząc o co chodzi. Jedynym, co wzbudziło pewną konfuzję, było obstawienie wyniku całego wyścigu już na początku, a sensowniej jest robić to pod koniec, gdy nasze obstawienie może być bardziej trafione. Jednak i tak wygrałam tamten zakład, bo w trakcie poszczególnych rund działo się wiele i wiele zmieniało na torze.

W grze jest czynnik losowości, ale nie przytłacza on rozgrywki i nie powoduje, że czujemy się kompletnie poza jakąkolwiek kontrolą. Owszem, trochę tak jest, ale w tego typu grze jest to urokliwe. W końcu obstawiając wyniki gonitw np. na wyścigach konnych też obstawiamy wg naszego widzimisię i bywa, że najlepszy wg statystyk koń nie dobiega pierwszy.

Sam mechanizm obstawiania jest dla mnie bardzo atrakcyjny, bo uwielbiam wyścigi, kasyno i tego typu atrakcje. Nie na tyle, żeby było to kłopotem dla mojego budżetu, ale na tyle, żeby się pobawić. Ta gra w jakiejś mierze zaspokaja tę chęć pobawienia się w zakłady. Jednocześnie cały czas czuje się, że to absolutnie tylko i wyłącznie zabawa – co aż może trochę szkoda.

Bardzo dobrym rozwiązaniem jest spory zakres możliwości działań w obrębie swojej tury. Zawsze jest coś do wyboru, co możemy zrobić. Owszem, czasem nie jest łatwo podjąć decyzję, ale nie ma dojmujących sytuacji, w których kompletnie nie mamy czego zagrać, bo wszystko jest negatywne, albo bez sensu.

 wielb2

Wizualnie wszystkie elementy aż krzyczą, że są grą dla dzieci. Ale to bez znaczenia, dorośli naprawdę też mogą się dobrze bawić przy dobrze zaprojektowanej grze dziecięcej. Drewniane kolorowe wielbłądy są świetne, a mechanizm „wskakiwania” jeden na drugiego jest bardzo ciekawy i przebiegły – jak mówi sam tytuł gry.

Nie odpowiada mi do końca konieczność manewrowania piramidą w celach wylosowania kolorowej kostki. Piramida jest wykonana całkiem sensownie, ale i tak po wielu rozgrywkach widać, że lada moment się rozwali. Ciężko jest też wyrzucić z niej jedną kostkę, bywa, że wylatują dwie na raz. O wiele prościej byłoby po prostu losować jakąś kość, ale nie byłoby to oczywiście wtedy tak spektakularne.

Mam jakiś dystans przed tym, by dać tej grze najwyższą ocenę. Chyba przez tę piramidę. Jednak gdybyśmy dawali połówki, dałabym 4,5. To naprawdę dobra gra.

Moja ocena: 4/5

wielb 6

Zbliżają się do mety! Biegną łeb w łeb!

podsumowanie

Ostateczna ocena: 4,5/5

Ilość graczy: 2-8

Przeciętny czas rozgrywki: ok. 20-30, ale zaraz zagrasz ponownie

Cena: ok. 80  zł

Grę możesz kupić np. TUTAJ

Nasza skala ocen
Recenzja: City Tycoon