Recenzja: Reglamentacja. Gra na kartki

Reglamentacja to nowa gra autora kultowej Kolejki – Karola Madaja. Znowu przenosimy się do czasów PRLu, też stoimy w kolejce, lecz tym razem głównym elementem, o który będziemy toczyć boje, są kartki. Te kartki, dzięki którym kiedyś wasi rodzice kupowali do domu cukier, mięso, czy mydło.

Celem gry jest zdobycie jak największej ilości punktów. Na początku gracze losują kartę zapowiedzianej wizyty, dzięki której wiedzą kto przyjdzie do nich w odwiedziny i jakie produkty w związku z tym będą punktowane więcej, a jakie normalnie. Np. gdy przychodzi z wizytą teściowa – podwójne punkty dostaniemy za produkty oznaczone znaczkiem ciasta oraz imprezy.

IMG_6395

Do gry dołączona jest malutka plansza (naprawdę mała, jest wielkości niedużej czekolady), która służy graczom do ustawiania się w kolejce do sklepu. W sklepie natomiast jest 6 produktów, oznaczonych symbolami: masło, cukier, mąka, mydło, czekolada, alkohol – w różnych konfiguracjach. Np. „babka drożdżowa” to trzy mąki, „konsumpcja na imieninach” to dwie czekolady i jeden alkohol. Gracze dostają kartki, za pomocą których będą mogli kupić dany produkt ze sklepu. Jeżeli ktoś będzie miał 3 kartki mąki, to może sobie kupić tę przykładową babkę drożdżową, o ile będzie stał pierwszy w kolejce. Każda karta produtków daje nam pewną ilość punktów z określonej kategorii. Wspomniana babka daje 3 punkty z kategorii ciasto, konsumpcja na imieninach daje 2 punkty z kategorii impreza. Warto dobierać sobie zakupy w taki sposób, by maksymalizować swoją liczbę punktów w kontekście karty zapowiedzianej wizyty, którą wcześniej wylosowaliśmy.

Niestety, to wszystko nie jest takie proste. Posiadanymi kartkami można się wymieniać (można też wymieniać się miejscem w kolejce), ale realny czas wymiany trwa tyle, ile… zakręcenie na stole dołączonym bączkiem. Czyli sporo tu zależy od umiejętności porządnego zakręcenia :) Można poćwiczyć, żeby nam lepiej szło; dodam, że ja nigdy nie umiem zakręcić satysfakcjonująco, a koleżanka jak zakręciła, to bączek się prawie pół dnia kręcił ;)

IMG_6393

Reglamentacja jest typowym „otwieraczem”, czyli prostą gierką na początek większego wieczoru z planszówkami. Nie jest to imprezówka, na to jest zbyt długa i emocjonująca. Największe emocje wzbudza wtedy, gdy nie mamy możliwości z nikim wymienić się kartkami, bo albo nikt nie ma właściwej kartki, albo nie chce nam dać. Frustracja potrafi sięgać zenitu, ale dzięki temu gra nabiera kolorytu.

Dotychczas graliśmy tylko w 3 osoby, z chęcią sprawdzę jak to będzie w większym gronie. Wydaje mi się, że może być ciekawiej i może trochę mniej frustrująco, chociaż kto wie… Moim zdaniem to dobra gra, po którą będę na pewno sięgać. Nie jest to hicior taki jak Kolejka, ale nie wiem czy coś ma szansę dorównać mojej ukochanej Kolejce :)

IMG_6396

Gra jest wydana wzorowo. Grafiki znane z Kolejki, klimatyczne, staranne, tu również mamy detale w postaci nadrukowanej kropli rozlanej kawy, itp. Pudełko nieduże, mieści idealnie wszystkie komponenty, które dobrze wypełniają przestrzeń pudełka i nie mamy poczucia, że płacimy za powietrze. Do tego cena gry jest bardzo przystępna. Duży szacunek dla wydawcy (IPN) za to, że dołączył do gry małą, ładnie wydaną książeczkę o reglamentacji towarów w Polsce. Gra więc nie tylko jest rozrywką, ale też ma walor edukacyjny. Bardzo polecam zajrzeć do tej książeczki, zwłaszcza osobom poniżej 30 roku życia, które nie pamiętają kartek. Docenicie to, jak dobrze jest iść do sklepu i kupić tyle mięsa, ile się potrzebuje, bez upokorzenia w postaci przydziału 500 gram tegoż.

Moja ocena: 4/5

 

Przyjemna, choć nieco zbyt losowa gra – przynajmniej w testowanej wersji trzyosobowej. Niemożność zachowania zbyt dużej ilości kartek na ręku, ograniczenie w ilości zakupów oraz problemy z miejscem w kolejce połączone z faktem, że czasem po prostu nie ma odpowiedniego towaru do naszej karty potrzeb – każda z tych trzech mechanizmów byłby ok sam w sobie, ale w połączeniu są po prostu frustrujące. Po prostu za dużo tu ślepego trafu, a za mało możliwości planowania. Chętnie zagrałbym kiedyś z lekką modyfikacją zasad – przestawieniem startowej kolejki tak, by gracze standardowo kupowali po swojej turze, a nie przed nią. Sądzę, że w takim ujęciu gra stałaby się zdecydowanie bardziej taktyczna.

Tym niemniej, Reglamentacja coś w sobie ma. To całkiem przyjemny otwieracz, a klimat „Kolejki” niewątpliwie pomaga w jej uatrakcyjnieniu. Motyw bączka, którego obroty ograniczają czas negocjacji jest też ciekawym gadżetem i pewnie spodoba się dzieciom.

Nieco przeszkadza mi natomiast grafika, która jest wprawdzie „Kolejkowa”, ale nieco bardziej uboga i nużąca. A szkoda. Czwórka, ale dość słaba czwórka – przy cząstkowych byłoby silne 3.5.

Moja ocena:  4/5

 

IMG_6394

Ostateczna ocena: 4/5

Ilość graczy: 3 – 5

Przeciętny czas rozgrywki: ok 30 minut

Cena: ok. 30 zł

Grę możesz kupić np. TUTAJ.

Za egzemplarz gry dziękujemy Karolowi Madajowi i Instytutowi Pamięci Narodowej.

Gry na święta dla wielu graczy
Recenzja: Permutu