Recenzja: Postaw na milion

„Postaw na milion” to sympatyczna imprezówka na licencji znanego teleturnieju. Podobnie jak w turnieju, gracze stanowią drużynę decydującą, na którą z czterech odpowiedzi postawić coraz szybciej topniejący zapas gotówki (zaczynamy od tytułowego miliona). Zaczynamy więc bogaci, a kończymy z niczym – ale jest przy tym dużo zabawy.

Zabawę uatrakcyjniają odleciane kategorie – gracze mogą wybrać zawsze jedną z dwóch.  Np.”Grunt to rodzinka” może pytać o ilość braci Michaela Jacksona, „Autobiografie” może dotyczyć piosenki, itp. Dodaje to nutki nieprzewidywalności i dodatkowych emocji. Może Ci się wydawać, że doskonale znasz jakiś temat, a potem okaże się, że pytanie dotyczy czegoś zupełnie innego.

IMG_5384

Całość wykonana jest prosto, ale funkcjonalnie i gra się milo.

Niestety, przy całym swoim uroku gra ma jedną dużą wadę, za którą muszę odjąć punkt. CENĘ.

Ta gra jest ok. dwa razy za droga. Kosztuje niemal stówkę, co jak na zawartość i styl gry, jest po prostu zbyt wysoką ceną. Prawdopodobnie jest to kwestia filmowej licencji, ale jak by nie było, jest to po prostu za dużo, dorzucając 15 zł można sobie kupić np. Suburbię, albo, w tej kwocie, kupić 2-3 gry imprezowe.

Moja ocena:  4/5 – jeśli znajdziesz gdzieś za 30-50 zł, możesz dodać spokojnie punkt.

IMG_5385

„Postaw na milion” to gra z gatunku tych, w które chce się grać bez przerwy i zaraz po zakończeniu jednej rozgrywki ma się ochotę na kolejną.

Gra jest dynamiczna i bywa zabawna. Najczęściej wtedy, gdy pytania są z kosmosu i gracze starają się wykombinować jaka będzie prawidłowa odpowiedź. Czasami już na poziomie samych kategorii jest trochę konfuzji, no bo czy lepiej wybrać kategorię Pałace, czy Lotnictwo, podczas, gdy nie znamy się ani na jednym, ani na drugim, a wiemy, że kategoria sama w sobie może zawierać jakiś haczyk.

To, czego mi brakuje, to więcej dreszczyku emocji, w końcu stawiamy górę pieniędzy na określone odpowiedzi. Jeżeli nie odgadniemy – pieniądze przepadają. W tej grze po tym, jak pieniądze przepadły, nic się nie dzieje. Co tam, po prostu zagramy jeszcze raz. Nie ma zbyt wielu emocji z tym związanych, a szkoda.

Pytania w grze są tradycyjne, jak to w teleturniejach. Czasem „od czapy”, a czasem można się z nich czegoś ciekawego dowiedzieć.

Fajna gra na zakończenie (lub rozpoczęcie) wieczoru planszówkowego ze znajomymi.

Moja ocena: 4/5

IMG_5386

Ostateczna ocena: 4/5

Ilość graczy: 2-6

Przeciętny czas rozgrywki: ok. 10 minut na gracza

Cena: ok. 90 zł

Grę możesz kupić np. TUTAJ.

Dziękujemy Fundacji Mamy Wołomin za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Mechanika: Kolekcjonerskie Gry Miniaturkowe i Konstruowalne Gry Strategiczne
Recenzja: Chaos w Starym Świecie