Recenzja: Suburbia

Przy pierwszym kontakcie Suburbia może nieco przerażać – masa kafelków z licznymi oznaczeniami zapowiada grę wybitnie złożoną i skomplikowaną. W rzeczywistości rozgrywka jest jednak całkiem prosta i przyjemna, oparta na trzech współzależnych czynnikach.

Gracze wcielają się w burmistrzów rozbudowujących przedmieścia wielkiej metropolii. Każdy z graczy rozbudowuje własne przedmieścia, są one jednak ze sobą luźno powiązane – np. hotel jednego z graczy gości mieszkańców wszystkich pozostałych, rzeźnia innego zaopatruje wszystkie knajpy w okolicy, itp. Celem każdego z graczy jest zbudowanie najlepszego przedmieścia, a to, że jest najlepsze poznamy po tym, że będzie tam chciało mieszkać jak najwięcej osób. Strategia sukcesu wydaje się więc prosta, prawda? Wystarczy „natłuc’ jak najwięcej terenów mieszkalnych i po sprawie!

2014-04-13 17.55.36

Niestety, na drodze staje tutaj bardzo realistyczny problem – im więcej mieszkańców, tym droższe jest zarządzanie tym całym majdanem i tym mniej ekskluzywne staje się nasze przedmieście. Jest to odwzorowane na torze populacji/zwycięstwa w postaci czerwonych punktów granicznych – ich przekroczenie prowadzi do spadku reputacji oraz wzrostu kosztów utrzymania miasta. Poszczególne budowane tereny również mogą wpłynąć na nasze dochody i reputację, a przy tym po prostu kosztują swoje, trzeba więc odpowiednio dbać o całość naszego terenu. Do tego dochodzą jeszcze misje – prywatne, ukryte przed innymi graczami, oraz publiczne, dostępne dla wszystkich. Nie należy ich ignorować, gdyż zwłaszcza w grach trzy-czteroosobowych można na nich zbić naprawdę duży pakiet punktów i nieoczekiwanie wybić na prowadzenie. Misje te są zróżnicowane – niektóre wymagają od nas po prostu największej ilości terenów biznesowych czy mieszkalnych, inne np. oczekują najmniejszej ilości terenów industrialnych albo najniższych kosztów utrzymania. Tworzy to ciekawą i dynamiczną mieszankę.

W swojej turze każdy z graczy kupuje i wystawia jeden z dostępnych terenów: trzech typów terenu podstawowego, oraz bardziej zaawansowanych i droższych terenów dostępnych na rynku nieruchomości. Na rynku naraz dostępnych jest siedem terenów, przy czym dwa pierwsze kupowane są po swoich  zadrukowanych kosztach, a za wystawienie kolejnych trzeba już coraz więcej dopłacić. Może się to jednak opłacić, by sprzątnąć konkurencji atrakcyjny teren sprzed nosa.  Kupiony teren może nam np. zwiększyć dochód lub reputację, zwłaszcza gdy położymy go w odpowiednim miejscu.

Co, jeśli nie stać nas na teren? Wtedy wciąż możemy go wziąć, płacąc tylko jego cenę wynikającą z miejsca na rynku nieruchomości. W takim wypadku odwracamy żeton i stawiamy jezioro, które jednorazowo przynosi nam bonusowe pieniądze – tym więcej, im więcej pól do niego przylega. Jeziora bywają też użyteczne do oddzielania „toksycznych” pól od reszty naszego przedmieścia. Pola „toksyczne”, to pola dające duży bonus, ale zapewniające punkty ujemne za niektóre przylegające do niego pola. Ma to sens – niewiele osób chce mieszkać koło fabryki, a jeszcze mniej koło rzeźni czy autostrady.

2014-04-13 17.56.16

Gra kończy się po wykorzystaniu trzech stosów kafelków. Każdy z graczy dostaje jeszcze wtedy dodatkową turę, po czym podsumowujemy posiadaną populacje, oraz bonus za oszczędzone pieniądze oraz wykonane misje. Ponieważ nawet w rozgrywce na 4 graczy wykorzystuje się jedynie ok. połowę dostępnych kafelków, gra zapewnia sporą świeżość rozgrywki.


Suburbia w świetny sposób łączy trzy elementy, które naprawdę trudno jest ze sobą połączyć:

– jest to po prostu bardzo fajna i przyjemna gra

– jest to gra o naprawdę prostych zasadach i dynamicznych turach, które wpływają na innych graczy na tyle, by chcieli zwracać uwagę na to co się dzieje na stole także poza ich własną kolejką

– przy tym wszystkim jest to gra, która naprawdę dobrze odwzorowuje poruszaną tematykę z jej niuansami i pokazuje, jak trudne wyzwania stoją przed władzami samorządowymi (no, w USA, w Polsce trzeba by do tego dodać jeszcze „Janosikowe” ;) – może to jakiś pomysł na oryginalny, lokalny dodatek do gry? )

Pogodzenie tych trzech elementów naprawdę nie jest proste i pokazuje, że w zaprojektowanie gry włożono naprawdę sporo wysiłku. W efekcie wyszło coś wyjątkowo eleganckiego, fajnego i bardzo, bardzo grywalnego.

2014-04-13 17.56.42


Jeśli chodzi o wykonanie gry – jakościowo jest to dobry standard. Solidne heksagonalne kafelki, plansze dobrze do siebie dopasowane, ale zaprojektowane tak, by można je ułożyć nawet na dość nietypowym stole, do tego zapewnione woreczki strunowe na wszystkie elementy. Ogólnie jest naprawdę nieźle. Kontrowersyjne mogą być ew. grafiki na kafelkach. Bezdyskusyjnie dla niektórych osób będą one po prostu brzydkie. Mnie akurat taka stylizacja całkiem przypadła do gustu – nie jest czymś powalającym, ale ma swój urok. Może to drobiazg, ale bardzo podoba mi się takie zaprojektowanie kafelków, by wszystkie drogi w grze pasowały do siebie (no, chyba, ze wjeżdżają do jeziora ;) ).


Podsumowując – uff! :) Dość dawno nie dawałem żadnej grze najwyższej oceny, a w przypadku Suburbii mogę to zrobić bez najmniejszych wątpliwości. Do gry jest też dodatek i mam nadzieję, że przy jakiejś okazji będziemy mieli okazję również go sprawdzić.

Moja ocena:  5/5 – zdecydowanie polecam :)

Suburbia rozłożona na stole przed rozpoczęciem rozgrywki wygląda przytłaczająco i przerażająco. Dużo elementów i wrażenie niezłego skomplikowania.

Jednak już na początku wszystkie zasady dobrze układają się w głowie i okazuje się, że nie dość, że łatwo je ogarnąć, to jeszcze wcale nie jest ich aż tak dużo, a w dodatku większość działań robi się intuicyjnie i wystarczy czytać to, co jest opisane na kafelkach, żeby swobodnie grać.

Gra bardzo dobrze równoważy element mechaniki skłaniający do grania na siebie z graniem na szkodę przeciwnika. W większości przypadków opłaca się bardziej grać tak, by polepszyć swoje tereny, ale zdarzają się przypadki, w których ewidentnie idealnie będzie zagrać przeciwko komuś.

Rozgrywka jest dynamiczna, nie wymaga wielogodzinnych kontemplacji nad kolejnym ruchem, kolejka szybko idzie dalej i nawet grając we 4 osoby ma się wrażenie, że nie zajęło to tak wiele czasu, jak można by było przypuszczać.

Naprawdę świetnie zaprojektowano działania w grze w kontekście odniesień do rzeczywistego świata. To kolejna gra edukująca. Za jej pomocą można poznać mechanizmy działające planowaniem przestrzeni i zaobserwować wpływ poszczególnych terenów na wartość miasta, zadowolenie mieszkańców, itp.

Suburbia spodoba się miłośnikom gier ekonomicznych, wymagających interakcji między graczami, można z wielką satysfakcją grać w nią w gronie dorosłym, a także ze starszymi dziećmi, np. nastolatkami, którzy oprócz grania będą w stanie przyswoić też walor edukacyjny gry. Co ciekawe – w grę można też grać samemu. Po prostu buduje się wtedy swoje miasto, starając się nadać mu jak najlepsze wskaźniki i zdobyć jak najwięcej punktów. Jeżeli więc nie masz z kim grać – być może zechcesz czasem pograć sobie sam. Suburbia sprawdzi się i w takiej sytuacji.

Graficznie nie mam nic do zarzucenia, wszystkie elementy są bardzo dobrze wykonane, zrozumiale opisane, wydawca się postarał i zrobił dobrą robotę.

Moja ocena: 5/5 – bardzo dobra gra, polecam.

2014-04-13 18.33.51

Ostateczna ocena: 5/5

Ilość graczy: 1-4

Przeciętny czas rozgrywki: ok. 90-120 minut

Cena: ok. 120 zł

Grę możesz kupić np. TUTAJ.

Recenzja: Gra o Tron
Recenzja: Veto! - Konfrontacja