Recenzja: Jungle Speed Safari

Przyznam, że „z pewną taką nieśmiałością” podchodziłam do tej gry. Nie byłam pewna, czy będę się dobrze bawić w grze, w której trzeba szybko łapać totemy, dotykać przedmiotów w danym kolorze, robić dziwne odgłosy, itp. Wiedziałam, że poprzednia wersja gry, czyli „Jungle Speed” ma dobre recenzje, no ale cóż, i tak byłam nieprzekonana.

Natomiast w końcu się przekonałam, gdy pojawiła się okazja sprawdzenia „Jungle Speed Safari”. Zagrałam i… przepadłam z kretesem! :) Co za gra!

Zasady „Jungle Speed Safari” są bardzo proste i jasne. Każdy z graczy ma stos kart, z których kolejno wykłada po jednej. Na kartach są bardzo kolorowe obrazki zwierząt wprost z dżungli na kolorowych tłach :) W zależności od tego, jaka karta pojawi się na stole, gracze muszą wykonać pewne rzeczy. Zależnie od koloru tła – albo nic się nie dzieje, albo musimy szybko chwycić jeden z pięciu totemów stojących na środku stołu i pokazujących rodzaj pożywienia, dopasowując go do rodzaju pożywienia zjadanego przez zwierzaka, który jest na karcie (czyli np. żyrafa – zjada liście, małpa – banany, itd.), albo też musimy wykonać gest i dźwięk głodnego zwierza pokazanego na karcie :) Wszystko, co potrzeba wiedzieć, jest pokazane w instrukcji, więc nie martwcie się, że np. nie będziecie wiedzieli co i jak robi głodny słoń ;) Są też karty specjalne: kameleon (trzeba dotknąć jakiegoś przedmiotu w pokoju w kolorze danego kameleona), hiena (trzeba szybko złapać karty leżące na środku), myśliwy (trzeba chronić swoje karty, bo gracz, który wyciągnął tę kartę ma za zadanie ukraść karty innego gracza).

Celem gry jest zdobycie jak największej ilości kart. Ale powiem szczerze – w tej grze nie cel jest ważny. I mówię to ja, która zawsze musi mieć podstawową informację o grze, czyli „co jest celem gry” :)

Graliśmy we 3 osoby, chociaż można grać już we dwoje. Było tyle śmiechu i emocji, że kolega, który nie grał, bo opiekował się małym dzieckiem, nagrywał nas telefonem, nie chcąc uronić ani sekundy z naszej kotłowaniny się ze sobą :) Gra jest BARDZO dynamiczna, dzieje się dużo cały czas i cały czas jest zabawnie :) Tak się powinno robić dobre gry imprezowe!

W „Jungle Speed Safari” można grać z dziećmi, z dorosłymi, z prawie wszystkimi. Dlaczego prawie? Otóż wydaje mi się, że tego typu gra doskonale sprawdzi się w gronie, które albo dobrze się zna, albo jest na tyle wyluzowane, by się nie krępować ryczeć jak lew przy innych ludziach. Nie polecałabym tej gry jako coś „na zapoznanie” na wieczorku dla singli ;) Jednak jeżeli spotykacie się czasem towarzysko z innymi ludźmi, przyjaciółmi, rodziną, a czasem również na stole obok przekąsek ląduje dobre winko – polecam bardzo! Tylko proszę zabrać kieliszki ze stołu, bo się potłuką :)

Moja ocena: 5/5 – BARDZO dobra gra imprezowa!

Gra idealna na zbudowanie w grupie solidnej głupawki, dobra na rozkręcenie imprezy – zwłaszcza, jak wspomniała Beata, wśród graczy lepiej się znających – albo po prostu na ćwiczenie refleksu. Dużo zabawy, stosunkowo proste zasady (choć doświadczeni gracze będą mieli nieco przewagi) no i szybkie, instynktowne reagowanie. Nie jest to typ gry, na którą bym polował w sklepie, ale gdy już miałem okazję ją przetestować, to jest naprawdę fajna i sądzę, że będzie się pojawiała na naszych imprezach regularnie.

Grafiki proste i sympatyczne, choć przydałoby się może nieco wyraźniejsze rozróżnienie między tłami „głodnych”, „złych” i „najedzonych” zwierzaków – ale i tak idzie się bawić dobrze.

Jest Jungle Speed – jest impreza ;)

Moja ocena:  5/5 – jak na imprezówkę, sprawdza się idealnie

Ostateczna ocena: 5/5

Ilość graczy: 2 – 6

Przeciętny czas rozgrywki: ok 10-15 min.

Cena: ok. 75 zł

Grę możesz kupić np. tutaj

Dziękujemy wydawnictwu Rebel za przekazanie egzemplarza gry do recenzji.

 

 

 

 

 

Recenzja: Architekton
Recenzja: Dobre i Złe Duchy