Recenzja: Architekton

Architekton to prosta gra korzystająca z mechaniki tile placement. Gracze na przemian stawiają kafelki z dwóch grup – terenu i budowli. Każda budowla przylega do czterech terenów, nie może się jednak stykać ścianką z innymi budowlami (ani teren stykać się z terenem). W swojej turze gracz dobiera dwa spośród sześciu odkrytych kafelków i dokłada je do istniejącej struktury. Jeśli dokłada kafelek z budowlą, kładzie na niej jeden ze swoich domków. W grze punktuje się na dwa sposoby – za każdy domek obudowany z czterech stron pasującymi do niego terenami w odpowiednim rodzaju, gracz otrzyma jeden punkt zwycięstwa. Dodatkowo, na koniec gry gracze sumują największą grupę swoich stykających się rogami domków i punktują za nie.

Żeby nie było jednak zbyt łatwo, wszystkie budowle, które nie stykają się z terenami z przynajmniej trzech stron zostają na koniec gry odrzucone, zależy nam więc na tym, żeby obudować je przynajmniej z trzech stron. A żeby jeszcze utrudnić – budynek w pełni obudowany, ale obudowany terenami nie pasującymi do pokazanych na jego kafelku, warty jest punkty ujemne – 1,2 a nawet 3 punkty. A jeśli gracz nie dysponuje odpowiednią ilością punktów, by pokryć stratę, przegrywa natychmiast – co dodaje nieco pazura rozgrywce.

Grafika jest sympatyczna, ale bez rewelacji – choć trzeba przyznać, że ukończona „panorama” wygląda już całkiem miło. Rozgrywka stosunkowo szybka, miła, ale bez specjalnego ducha. Ot, jedna z gier, w które można zagrać, ale raczej nie będzie za często wyciągana z szafki.

Moja ocena:  3/5

Ostatnio coraz mniej podobają mi się gry czysto logiczne, w których nie ma fabuły, a chodzi tylko o wykonanie pewnych działań mających pokonać przeciwnika. Architekton jest inny. To gra z dość prostymi zasadami, przyjemna graficznie, a jej „logiczność” dobrze komponuje się z klimatem budowania terenu.

Rozgrywka toczy się dość dynamicznie i nie ma zbyt wielu momentów milczącego siedzenia i zastanawiania się nad kolejnym ruchem. Oczywiście, nie jest to pęd błyskawicy, ale gra się dość szybko i przyjemnie.

Nie mam zbyt wiele do zarzucenia Architektonowi, poza tym, że brakuje w nim klimatu. Owszem, tworzymy teren, stawiamy domki, ale równie dobrze mogłyby to być kolorowe kwadraty i dowolne znaczniki. Brak klimatu powoduje, że ciężko się naprawdę zaangażować w rozrywkę. Tutaj niestety przeważa „logiczność” gry.

Niemniej jednak gra mi się podoba, nie jest może hitem, ale jest całkiem fajną opcją na logiczną rozgrywkę.

Moja ocena: 4/5

Ostateczna ocena: 3,5/5

Ilość graczy: 2

Przeciętny czas rozgrywki: ok. 15-30 min.

Cena: ok. 45 zł

Grę możesz kupić np. tutaj

Recenzja: Rój (Hive)
Recenzja: Jungle Speed Safari