Recenzja: Hanabi

Hanabi

Hanabi to dość ciekawa – i całkiem trudna – kooperacyjna gra pamięciowo-logiczna. Gracze wcielają się w zespół twórców fajerwerków, którzy muszą posegregować mieszanki prochów do pokazu fajerwerków. Temat jest tak naprawdę jedynie wymówką do takiej, a nie innej grafiki, niespecjalnie czuć go w rozgrywce, ale to nie przeszkadza – uwagę pochłaniają inne kwestie.

Każdy z graczy zaczyna z 5 kartami w dłoni których, uwaga, nie widzi on sam, a jedynie inni gracze. Na kartach znajdują się numery od 1 do 5 w pięciu (opcjonalnie 6) kolorach. Zadaniem graczy jest ułożenie 5 ciągów fajerwerków, od 1 do 5. W swojej turze gracz może zrobić jedną z trzech rzeczy:

a) powiedzieć innemu graczowi jedną informację n.t. jego kart, tzn. wskazać na wszystkie karty, który dany gracz ma w jednym wybranym kolorze lub o jednej wartości punktowej. Nie może przy tym wybierać selektywnie i pokazać tylko jednej karty zielonej, gdy gracz ma dwie. Kosztuje to jeden z niebieskich żetonów (startowo i maksymalnie jest ich osiem we wspólnej dla wszystkich graczy puli). Gracz, do którego należy karta może ją przestawiać na dłoni, obracać wokół własnej osi, tak by wspomóc swoją pamięć, ale nie może jej oczywiście odwrócić.

b) odłożyć jedną ze swoich kart na stos kart odrzuconych, odzyskując jeden żeton i dobierając na jej miejsce nową)

c) zagrać jedną ze swoich kart – jeśli ma gdzie ją dołożyć (rozpoczynając nowy stos, lub powiększając obecny), dobrze dla graczy. Jeśli nie ma gdzie jej dołożyć,  musi dobrać do wspólnej puli jeden czerwony żeton – jeśli dobrane zostaną trzy, gra kończy się porażką wszystkich graczy). Na miejsce zagranej karty dobiera też nową.

Te trzy możliwości ruchu wystarczają dla stworzenia naprawdę angażującej i trudnej gry. Dość powiedzieć, że – grając we dwójkę – udało nam się wygrać dopiero za czwartą partią i to ledwo-ledwo. Gra jest wredna, bo wymusza nie tylko duże skupienie i zapamiętywanie szczegółów, ale też nieustanne wybieranie mniejszego zła. Zgadując przedwcześnie ryzykujemy dobór czerwonego żetonu i szybką porażkę. Z drugiej strony, odrzucając nieznane karty ryzykujemy niemożliwością ułożenia pełnego fajerwerku (w grze jest po 3 kopie kart z nr. 1, po 2 z nr. 2-4 i tylko po jednej 5) i obniżeniem końcowej noty. Łatwo uciec przed decyzją zdradzając jakąś informację drugiemu graczowi, ale to kosztuje jeden z niebieskich żetonów… Słowem, gra wymaga dużo i nie jest to zdecydowanie lekka imprezowa rozrywka. Ma jednak swój urok.

Jak już wspominałem, temat jest dorzucony skrajnie na doczepkę, nie jest to jednak wielki problem. Realnym problemem, nieco niestety przeszkadzającym w grze jest to, że w kiepskim świetle kolory niektórych kart, zwłaszcza zielonego i niebieskiego, strasznie się ze sobą zlewają., co utrudnia rozgrywkę. Nieco zastanawia także forma gry – rozumiem, że chciano wykorzystać modne ostatnio metalowe puszeczki, ale dopasowanie kart do tego formatu sprawia, że dość niewygodnie się z nich korzysta, standardowy, prostokątny format sprawdziłby się dużo lepiej. Nie za bardzo wiem również po co do gry dorzucono nalepki do żetonów, wydaje mi się to zbędne – choć  z drugiej strony też nie przeszkadza, na razie, mimo intensywnego użytku, nalepki się nie zlewają.

Ogólnie – dobra, ciekawa gra logiczna. Nie jest to coś, w co grałbym cały czas, ale gra się miło i sympatycznie.

Moja ocena:  4/5 – przyjemna gra logiczno pamięciowa

Hanabi to gra stresująca, frustrująca, trudna, a dodatkowo kooperacyjna, czyli jak coś źle zrobisz, to przez Ciebie wszyscy przegrają :) Żarcik ;)

Na początku faktycznie wydaje się trudna, ale trudność polega na tym, że często nie wiadomo jaką podjąć decyzję, bo chciałoby się zrobić „i to, i to”, a tak się nie da. Trudność polega też na konieczności pamiętania tego, co inni gracze powiedzieli nam o naszych kartach, podczas gdy widzimy tylko identyczne rewersy tych kart.

Hanabi wymaga myślenia. Ale nie takiego w ciszy i skupieniu, które trwa godzinami i każdy siedzi, milczy i do nikogo się nie odzywa. Tutaj dużo się dzieje i dzieje się cały czas. A myśleć trzeba, żeby zminimalizować ryzyko popełnienia fałszywego kroku. Nie wymaga jednak zaawansowanych analiz i procesów decyzyjnych, nie trzeba być doktorem habilitowanym, żeby zagrać w Hanabi :) Spokojnie można grać z dziećmi, byle nie zbyt małymi, żeby się nie zniechęciły gdy nie będą mogły logicznie wywnioskować które karty są w ich posiadaniu. W przeciwieństwie do Artura uważam, że można zakwalifikować tę grę jako imprezową, byle nie mocno zakrapianą, bo wtedy z myśleniem gorzej i łatwiej przegrać :)

Gra jest wciągająca. Trwa dość krótko, zatem łatwo wejść w opcję typu „A może jeszcze raz?” Gra się przyjemnie, jest dreszczyk emocji związany z ryzykiem, bardzo wyraźnie pokazuje wagę i konieczność współpracy. Dodatkowo niewiele kosztuje jak na to, czego dostarcza.

Kwadratowe karty niestety niezbyt wygodne ani do tasowania, ani do trzymania w dłoni. Preferowałabym też, żeby kolorystyka kart była wyraźniejsza.

Moja ocena: 5/5 – wcześniej była tu 4, ale po ośmiu miesiącach grania zmieniłam zdanie i uważam, że należy się 5!

Ostateczna ocena: 4,5/5

Ilość graczy: 2 – 5

Przeciętny czas rozgrywki: ok. 15-30 min.

Cena: ok. 45 zł

Grę możesz kupić np.tutaj.

Dziękujemy wydawnictwu Rebel za przekazanie egzemplarza gry.

Recenzja: Czarne historie - Głupia śmierć
Recenzja: Letnisko