Recenzja: Mały Książę (rozgrywka wieloosobowa)

Mały Książę

Dwuosobową wersję Małego Księcia opisywaliśmy już TUTAJ, wersja czteroosobowa ma jednak pewne dość istotne różnice, które sprawiają, że warto poświęcić jej oddzielny wpis.

Tam gdzie dwuosobowy Książe jest raczej grą blefu i planowania, wersja wieloosobowa staje się dużo bardziej drapieżna, a wszystko za sprawą drobnej zmiany zasad. Podobnie jak w wersji dwuosobowej, gracze układają swoje planety – ilustrowane obrazkami z książki – starając się zdobyć jak najwięcej punktów w końcowym rozliczeniu. Tym razem jednak, w odróżnieniu od gry osobowej, żaden z wylosowanych kafelków nie jest odkładany – co oznacza, że ostatni gracz MUSI wziąć jedyny pozostały kafelek. Tym samym łatwo komuś podrzucić ten trzeci baobab lub kolejny wulkan, psując mu całkowicie szyki. Co prawda, dla wyrównania, w kolejnej kolejce to ten gracz wybiera pierwszy i może nieco odrobić straty, ale i tak czyni to rozgrywkę dużo bardziej interaktywną niż w wersji dwuosobowej.

I mówiąc szczerze – tak jest chyba fajniej. Wymusza to więcej kombinowania i bycie subtelniejszym w swojej strategii. Duża zaleta, skłaniająca mnie do podniesienia oceny za tą wersję.

Cała reszta jak w poprzedniej recenzji – grafika ok, jakość elementów dobra, zdecydowanie nie ma na co narzekać.

Moja ocena:  5/5

 

Kolejny raz Mały Książę daje radę. Rozgrywka wieloosobowa niesie ze sobą nowe emocje, niekoniecznie oczywiście te pozytywne, bo można się nieźle wkurzyć, gdy zostaje ostatni kafel do wzięcia i jest na nim trzeci baobab, który burzy nam tak misternie i pięknie zaplanowaną planetę :)

W grze na więcej niż dwie osoby wzrasta dynamika i jest już mniej przyjemna atmosfera, za to więcej możliwości popsucia komuś szyków. Nie aż do tego stopnia, żeby całkowicie kogoś zrujnować, ale na tyle, by było ciekawiej. Nadal gra się bardzo fajnie, nawet fajniej niż we dwoje. Potwierdzają to wszystkie osoby, z którymi graliśmy.

Polecam Małego Księcia tym, którzy grają czasem we dwoje, ale częściej w większym gronie. Gra naprawdę warta posiadania. Ja z chęcią będę do niej wracać.

I ciągle nie mogę się napatrzeć na prześliczną grafikę, bajkową, kolorową i bardzo klimatyczną.

Moja ocena: 5/5

 

Ostateczna ocena: 5/5

Ilość graczy: 2 – 5

Przeciętny czas rozgrywki: ok. 20-30 min.

Cena: ok. 80 zł

Grę możesz kupić np.tutaj.

Dziękujemy wydawnictwu Rebel za przekazanie egzemplarza recenzenckiego.

Recenzja: Fasolki (Bohnanza)
Gra Roku 2013 - plebiscyt na najlepszą grę planszową