Recenzja: Polowanie na ROBALE

Polowanie na robale

Kto ma ochotę na grillowanego robala? Tak pięknie skwierczą na ruszcie… ;)

Celem gry „Polowanie na robale” jest wywalczenie jak największej ilości robali. A nie jest to wcale takie proste, bo przeciwko graczom jest… sam los w postaci kości.

Na „ruszcie” leżą kostki z robalami oraz liczbami od 21 do 36. Gracze po kolei rzucają 8 kościami jednocześnie. Z wyrzuconych oczek wybierają te, które chcą „zostawić”, pozostałe kości przerzucają ponownie, aż do momentu, w którym będą usatysfakcjonowani wynikiem. Ilość wyrzuconych w sumie oczek pokazuje którą płytkę (a raczej z którym numerem) gracz może zabrać z grilla. Gracze układają swoje płytki jedna na drugiej, tak, że zawsze tylko jedna płytka jest widoczna – ta, która jest na wierzchu stosu. Jeżeli płytki o odpowiednim numerze nie ma na grillu, gracz może wziąć płytkę z mniejszym numerem, albo zabrać płytkę z właściwym numerem innemu graczowi, o ile płytka ta jest na wierzchu.

Na kościach są oczka od 1 do 5 oraz na szóstej ściance obrazek robala, mający wartość 5. Aby rzut był ważny, trzeba wyrzucić i „zostawić” przynajmniej jednego robala. Jeżeli to nie nastąpi, bądź jeżeli suma wyrzuconych punktów nie pasuje do żadnej płytki z rusztu – gracz traci kolejkę, a ostatnia płytka na ruszcie zostaje zakryta i nie bierze udziału w dalszej grze.

Gra bardzo losowa, ale też wymuszająca podejmowanie decyzji typu „czy lepiej zostawić robala teraz, czy poczekać, może będzie ich więcej”. Zbyt duże ryzyko może się nie opłacić, albo… może się bardzo opłacić. Wszystko zależy od losu :)

Bardzo miła, całkiem wciągająca gra, zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci. Spodoba się tym, którzy lubią czasem zagrać w coś trochę mniej serio i tym, którzy mają dystans do siebie i nie wściekną się, że cała misterna konstrukcja strategii, jaką sobie wymyślili, znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki po niepasującym rzucie.

Prościutkie zasady, szybka rozgrywka, w sam raz jako przedsmak czegoś dłuższego, albo jako przerywnik w ciągu dnia, gdy mamy mniej czasu, a chcemy się rozerwać miłą grą. Polecam.

Moja ocena: 5/5

Lubię Robale :) Nie powinienem, bo ta jakże przyziemna* odmiana Yahtzee jest po prostu potwornie, bezczelnie, absurdalnie losowa. A ja naprawdę nie lubię losowych gier.

Ta jednak okazała się wyjątkiem i jest naprawdę bardzo sympatyczna i przyjemna. Jasne, można być na samym szczycie by po chwili polec, ale mechanika oddawania i „spalania” najatrakcyjniejszych kąsków przy każdym nieudanym rzucie oznacza, że sytuacja na stole potrafi się zmienić błyskawicznie. Gra jest przy tym prościutka, szybka i sympatyczna. Czego chcieć więcej?

*Tak, jestem królem czerstwego dowcipu.

Moja ocena:  5/5

Ostateczna ocena: 5/5

Ilość graczy: 2 – 7

Przeciętny czas rozgrywki: ok. 20 min.

Cena: ok. 60 zł

Grę możesz kupić np. tutaj

Recenzja: King of Tokyo
Recenzja: Puerto Rico