Recenzja: Drako

Drako

Trzech krasnoludów zaczaiło się na smoka… hajda i do boju!

Drako na wiele sposobów przypomina mi „Konwój” recenzowany jakiś czas temu, przy czym jest od Konwoju zdecydowanie lepszy i bardziej zrównoważony. W grze jeden z graczy wciela się w w smoka, a drugi steruje trzema krasnoludzkimi łowcami pragnącymi tego smoka ubić. Kolejne posunięcia rozstrzyga się przy użyciu specjalnych kart, przedstawiających jedną lub więcej opcji działania – ruch, atak lub atak specjalny, np. smoczy ogień albo zarzucenie na smoka unieruchamiającej sieci. Mechanika jest dość prosta – w swojej rundzie gracz może wykonać dowolną kombinację dwóch spośród dostępnych ruchów – pociągnięcia dwóch kart i zagrania jednej. Może więc np. zagrać dwie karty, np. ruszajac się i atakując, albo tylko dociągać karty, do maksymalnych 6.

Potrzeba ciagnięcia kart sprawia, że Drako robi się nieco losowe – np. Smok może akurat mieć dwie karty najsilniejszego, 3-punktowego ataku wtedy, gdy gracz krasnoludami na sześć posiadanych kart nie ma ani jednej karty tarczy, pozwalajacej na uniknięcie obrażeń. Może też dojść do sytuacji takiej jak u nas, gdy na koniec gdy krytycznie ranny smok, otoczony przez krasnoludy, okazał się absolutnie nietykalny, gdyż na 6 ostatnich kart ŻADNA nie była kartą umożliwiającą atak.

Mimo wszystko gra wydaje się jednak lepiej zbilansowana niż Konwój i jako początkującemu grało mi się w nią miło.

W odróżnieniu od Konwoju, gdzie plansza tworzona była po prostu z kart, w „Drako” mamy oddzielną plansze główną, plansze dla graczy z opisem postaci oraz figurki smoka i krasnoludów. Do tego dochodzą malutkie karty akcji – oddzielna talia dla każdego z graczy – oraz żetony, używane głównie do symbolizowania obrażeń. Plansza i figurki są przyzwoitej jakości- poziom Talismanowy, miłe jest też to, że pudełko gry jest dość poręczne.

Drako nie jest raczej absolutnym hitem, ale jest jedną z przyjemniejszych gier stricte dla dwóch osób, w jakie miałem przyjemność grać.

Moja ocena:  4/5 – przyzwoita gra, warta swojej ceny

Drako to gra z prostymi zasadami i z małą ich ilością – co jest niewątpliwie dużą zaletą. Rozgrywka toczy się szybko i dynamicznie. Dużą wagę odgrywa czynnik losowy, mnie to akurat nie przeszkadza w tak krótkiej grze, ale są osoby, których ze względu na to może trafić szlag :)

Gra toczy się w klimacie fantasy, ja akurat nie jestem fanką takiego klimatu, ale nie jest on też czymś, co przeszkadza. Podobnie jak w grze Talisman.

Tym, co mi przeszkadza jest grafika / kolorystyka. Plansza jest niemal cała czarna, pionek smoka jest czerwony, a krasnoludy szare. Po kilku rozgrywkach chyba bym miała doła :) Rozumiem, że to taki zamysł, że niby walka ze smokiem musi być w mroku, ale gdybym miała grać w Drako z dzieckiem, to chyba bym się obawiała o jego stan psychiczny przez taką kolorystykę.

Gra się przyjemnie, ale mam poważną obawę, że po kilku/nastu rozgrywkach znudziłabym się tą grą. Chyba wtedy ten czynnik losowy byłby dla mnie zbyt dominujący.

Moja ocena: 4/5 – tak naprawdę oceniłabym ją na 3,5 , ale ponieważ nie dajemy połówek, a 3 to jednak za mało, to zostaje 4.

 

Ostateczna ocena: 4/5

Ilość graczy: 2

Przeciętny czas rozgrywki: ok. 30 min

Cena: ok. 80-90 zł

Grę możesz kupić np. tutaj

Mechanika: Deck Building
Recenzja: Świat Dysku - Ankh-Morpork