Recenzja: Kamień Gromu

Kamień Gromu

Kamień Gromu to jeden z przedstawicieli dość nowej, ale bardzo fajnej mechaniki p.t. Deck Building (niedługo pojawi się oddzielny artykuł na ten temat).  W skrócie, każdy z graczy zaczyna z identyczną talią podstawowych kart, przy użyciu których mogą co turę nabyć dodatkowe, mocniejsze karty, możliwe do wykorzystania w dalszej części rozgrywki. W ten sposób gracze uprawiają tytułowe „budowanie talii”, od której bierze się nazwa mechaniki.

„Kamienie” stylizowane są na klasyczną sesję RPG. Oto w górskim miasteczku znajduje się wejście do podziemi, w których spoczywa jeden z tytułowych artefaktów, boskich Kamieni Gromu. Zbierz więc drużynę (kupując odpowiednie karty za złoto dostępne na niektórych kartach), wyposaż w broń, zapasy i zaklęcia (kupując odpowiednie karty) i poślij do podziemi. Tam – płacąc drugim surowcem w grze, atakiem – kupisz kolejne karty, tym razem potworów. Potwory (oraz niektóre karty do nabycia w wiosce) warte są punkty zwycięstwa, oraz punkty doświadczenia, które możesz wykorzystać w wiosce by rozwinąć niektóre ze swoich postaci w ich lepsze wersje – np. giermek może stać się dużo silniejszym rycerzem.

Niestety, w swoim pędzie do wiernego oddania wyprawy bohaterów do podziemii autorzy gry nieco przesadzili. Do powyższych zasad dochodzi jeszcze bowiem m.in. dbanie o odpowiednią ilość światła do walki z potworami czy siłowe ograniczenia w wykorzystywaniu przedmiotów. To wszystko sprawia że gra jest nieco przekombinowana i trochę zbyt dużo jest tu kombinowania p.t. „czy wszystkie bonusy wziąłem pod uwagę”, a za mało strategii czy interakcji. Co ciekawe, dzieje się tak tylko w przypadku walki z potworami, kupowanie innych kart jakoś mogło być zorganizowane prosto.

Graficznie jest nieźle, choć podejrzewam, że grafika będzie niektórym pasowała bardzo, a innym zupełnie. Ze swojej strony uważam, że jest bardzo przyzwoita. Zaletą jest też bardzo dobra jakość kart, ważna przy niekończącym się ich przetasowywaniu. Co nie zmienia faktu, że koszulki pewnie dokupimy.

Jeśli chodzi o powtarzalność – dużą zaletą gry jest ilość kart, która pozwala na złożenie z nich trzech niemal zupełnie oddzielnych zestawów (4 rodzaje bohaterów + 8 rodzajów kart ekwipunku/zapasów + 3 grupy po 10 potworów) lub dowolnej tych zestawów kombinacji. To daje nadzieje na pewną swieżość kolejnych rozgrywek, nawet gdy mechanika będzie już dobrze opanowana.

Wady gry to przede wszystkim  niemal zupełny brak interakcji między graczami i nadmierne złożenie zasad i tragiczna instrukcja. Gdy grę się już ogarnie,  da się grać ok, ale pierwszy kontakt jest straszny. Przydałoby się też, żeby czasy  składania i rozkładania były krótsze, spokojnie dałoby się również zmieścić grę do o połowę mniejszego pudełka – ale to już trochę czepiania się.

Ogólnie jest ok – bez rewelacji, ale warto dodać grę do kolekcji, zwłaszcza gdy trafi się na nią promocyjne.

Moja ocena:  4/5 – gra niezła, choć bez rewelacji. Fakt, że kupiliśmy ją za 50% ceny w promocji niewątpliwie pozytywnie wpływa na ocenę.

Kamień Gromu bardzo miło mnie zaskoczył. Na pierwszy rzut oka zasady wydają się skomplikowane, ale w gruncie rzeczy jest ich niewiele i już pierwsza rozgrywka daje przyjemność, zwłaszcza, jeżeli gracze lubią typowe przygodówki.

W grze dość istotny jest czynnik losowy. Wykorzystując po 6 kart na turę możemy wśród tych 6 kart trafić na bardzo mocne, którymi uda się przezwyciężyć potwora w lochu, ale też możemy trafić na słabiutkie, którymi ledwo co uda się coś sensownego kupić w wiosce. To może frustrować, ale mnie się podoba, bo jak nie w tej turze, to w kolejnej uda się coś ugrać, a tury toczą się bardzo szybko.

Dynamika, różnorodność wyborów, granie „na siebie”, a nie „na dowalenie przeciwnikowi” to zdecydowane atuty Kamienia Gromu. Minusem jest dłuuugi czas rozstawiania gry, dzielenia kart, itp.

Grafika – bardzo typowa dla gier przygodowych, dla mnie obojętna, ani mnie nie obrzydza, ani nie zachwyca :) Natomiast zachwyca mnie jakość kart. Są dość grube i „ziarniste”, naprawdę miło się nimi gra i wydają się być o wiele bardziej trwałe niż wszystkie inne karty, jakimi miałam okazję grać w innych grach.

Gdyby zasady były odrobinę prostsze – dałabym tej grze najwyższą ocenę.

Moja ocena: 4/5 – naprawdę mocna czwórka. Gdybyśmy dawali połówki dałabym nawet 4,5.

Ostateczna ocena: 4/5

Ilość graczy: 2-5

Przeciętny czas rozgrywki: ok. 60-90 min

Cena: ok. 120 zł

Grę możesz kupić np. tutaj

Recenzja: Świat Dysku - Ankh-Morpork
Recenzja: Cashflow 101