Recenzja: Agricola

Agricola

Przyznam bez bicia, że nigdy dotąd nie zagraliśmy w pełną wersję Agricoli – zawsze trzymaliśmy się zasad uproszczonych, które na razie w pełni nam wystarczają. To powiedziawszy, Agricola jest jedną z gier, które absolutnie uwielbiam.

Gra opiera się na mechanice worker placement, czyli jednym z moich dwóch ulubionych rozwiązań w grach planszowych (drugim jest deck building). W skrócie, mechanika ta polega na tym, że w każdej turze gracze dysponują określoną ilością ruchów- pracowników, których naprzemiennie umieszczają na różnych polach planszy. Dane pole może symbolizować np. bagno, z którego możesz wydobyć zapas gliny, niezbędny do powiększenia domostwa. Cały urok w tym, że zajmując określone pole odcinasz w tej turze dostęp do niego dla innych graczy. Trzeba więc naprawdę dobrze priorytetyzować swoje potrzeby, a niekiedy szukać sposobów na błyskawiczną improwizację. Do tego co turę dochodzą nowe pola na których można rozegrać działanie.

Jako, że tematyką gry jest rozwój własnej farmy, gdzieś kilkaset lat temu, ta mechanika wzbogacona jest o jedną ciekawą opcję. Otóż na wielu dostępnych polach zasoby gromadzą się co turę. Innymi słowy, jeśli w danej turze Ty wstrzymasz się od wykorzystania danego pola i zrobią to również inni gracze , to możesz zgarnąć dwa razy więcej zasobów za jednym ruchem. Albo trzy razy więcej, w kolejnej turze. Ale czy się powstrzymasz? I czy inni tak zrobią?

Jak przystało na dobrą grę w tej mechanice, w grze jest miejsce na rywalizację i blokowanie przeciwnika, ale to się po prostu nie opłaca. Jest tak wiele do ugrania samemu, że nikomu nawet nie przychodzi na myśl marnowanie ruchów na blokowanie rywala, raczej na pilnowanie, czy zaraz nie on nie zwinie nam zasobu, którego wszyscy potrzebujemy.

Grafika w grze jest solidna, cieszy masa znaczników, drewnianych figurek zwierząt hodowlanych, itp. Niestety, przekłada się to na czas rozkładania – gra jest spora i nie zdarzyło się nam dotąd rozkładać jej bez pomocy instrukcji, która też mogłaby być nieco jaśniejsza. To jednak w zasadzie jej jedyne wady, sprawiające, że nieznacznie wygrywa z nią Pret-a-Porter oparty na tej samej mechanice. To jednak rywalizacja gry bardzo dobrej i świetnej :)

 

Moja ocena:  5/5 – gorąco polecam, WARTO :)

 

Agricola jest grą bardzo skomplikowaną, pierwszych kilka partii rozgrywa się z instrukcją w dłoni. Dodatkowo, zrozumienia zasad nie ułatwia ogromna ilość różnych znaczników i kart. Dla początkujących graczy może być to zniechęcające do kolejnych zmagań.

To gra, przy której NAPRAWDĘ bardzo ciężko zdecydować się jaki ruch wykonać. Wszystkie możliwe wydają się równie atrakcyjne. Wybieramy jednak określone działania do zrealizowania i ponosimy ich konsekwencje. Przyznam, że często nie mam siły albo chęci główkować, czy lepiej mi będzie w tej turze rozbudować mieszkanie, rodzinę, czy wziąć odpowiednią kartę, czy jeszcze coś innego, bo chciałabym zrobić wszystko. Nie przywiązuję więc aż tak dużej wagi do tego, na co się zdecyduję, bo inaczej bym zwariowała ;)

Gra się bardzo miło. Emocjonująco, dynamicznie, ciekawie. Na pewno łatwiej, gdy jest się już bardziej obeznanym z mechaniką worker placement. Dobra gra, która bawiąc uczy decyzyjności i podejmowania konsekwencji swoich decyzji. Ach, przydałaby się wielu menedżerom w korporacjach ;)

 

Moja ocena: 4/5

 

Ostateczna ocena: 4,5/5

Ilość graczy: 1-5

Przeciętny czas rozgrywki: ok. 90-120 min

Cena: ok. 190 zł

Grę możesz kupić np. tutaj

Recenzja: Cashflow 101
Wszystkiego Najlepszego :)