Recenzja: Scrabble

Scrabble

Absolutna klasyka, nie wyobrażam sobie, że ktoś mógłby nie znać tej gry. Jest to jedyna chyba gra typu „siedzimy w milczeniu i kontemplujemy swój następny ruch”, którą bardzo lubię. Może po prostu dlatego, że lubię gry słowne.

Zasady Scrabbli są banalne. Celem gry jest uzyskanie jak największej ilości punktów. Każdy gracz losuje po 7 kostek z literami i z ich pomocą ma ułożyć na planszy słowo. Każda litera ma określoną liczbę punktów, dodatkowo premie punktowe dostaje się za położenie kostki z literą na specjalnie oznaczonych polach planszy, albo za ułożenie słowa z wykorzystaniem wszystkich posiadanych liter. Po ułożeniu słowa dobieramy tyle kostek, ile właśnie zużyliśmy i myślimy dalej nad kolejnymi słowami. Można „dostawiać się” do ułożonych już słów na planszy, co jest bardzo wygodne, gdy chcemy tanim kosztem zdobyć punkty :)

Grałam w „Scrabble” zarówno we 2 osoby, jak i w więcej. Właściwie chyba przerobiłam każdą możliwą ilość graczy. W każdej konfiguracji gra jest atrakcyjna, przyjemna i ciekawa. Pobudza szare komórki, ale nie na tyle, żeby ociekać potem po rozgrywce i przez godzinę analizować swoje sukcesy i porażki. Jest to dobra gra dla każdego, można grać w nią z początkującymi graczami, z rodzicami, dziećmi (o ile znają litery), z zaawansowanymi wymiataczami, właściwie z każdym. Może się nie spodobać komuś, kto ma tak ubogi zasób słownictwa, że szczytem finezji dla niego będzie każde słowo pięcioliterowe.

Wadą gry jest konieczność czekania na ruch współgraczy, czasami bardzo długiego czekania :) Można wprowadzić więc zasadę, że na podjęcie decyzji mamy np. 1-2 minuty. Chyba jednak tylko raz graliśmy z taką zasadą. Zwykle każdy ma tyle czasu, ile potrzebuje, a druga osoba wtedy sobie spogląda na TV albo idzie robić herbatę :)

Polecam Scrabble w zasadzie każdemu. To świetna gra, na wiele okazji, możliwa do rozegrania z każdym.

Moja ocena: 5/5 – klasyka, która powinna się znaleźć w zbiorach każdego gracza.

 

Scrabble, obok Monopolu i Chińczyka jest prawdopodobnie najlepiej znaną szerokiej publiczności planszówką. Klasyczne, proste zasady i forma, duża przenośność, gra łatwa do wyjaśnienia i nadająca się w zasadzie do każdego odbiorcy.

Jednocześnie, muszę przyznać, w porównaniu z nowoczesnymi grami wypada nieco blado, podobnie jak wspomniany Monopol. Jasne, można pograć, nawet przyjemnie, niewątpliwie miłe jest też to, że gra jest bardzo szybko gotowa do rozegrania. Z drugiej strony jest wybitnie abstrakcyjna, klimatu tu zero i stanowi bardziej układankę niż grę z innymi. Co też może być fajne, ale to jednak nie to, co tygrysy – a przynajmniej ten tygrys – lubią najbardziej. Po prostu w grze brakuje tego czegoś, co sprawiałoby, żeby samoistnie przyszła mi ochotę na grę akurat konkretnie w nią. Tak naprawdę, pisząc to, zdałem sobie sprawę, że nie do końca myślę o niej jako o grze planszowej, bardziej wpada dla mnie w kategorie wspólne (rywalizacyjne) puzzle. Ale może to być również efektem tego, że grałem w nią niemal wyłącznie na dwie osoby.

Rewelacji innymi słowy nie ma, ale warto poznać i warto zagrać. Gdybyśmy mieli ułamkowe oceny, dałbym 3,75, ale że ich nie mamy, a na 4 to jednak dla mnie za mało, zostaje trójka.

A, warto uważać z kim się gra ;) watch?v=4ZcAOksxW-s

Moja ocena:  3/5

 

Ostateczna ocena: 4/5

Ilość graczy: 2-4

Przeciętny czas rozgrywki: ok. 45-60 min.

Cena: ok. 100-120 zł

Grę możesz kupić np. tutaj

Recenzja: Knightmare Chess
Planszówki bez planszy, czyli granie na komputerze i tablecie