Recenzja: Boggle SLAM!

 

Boggle SLAM to gra kawiarniana. Oznacza to, że świetnie się sprawdza na spotkaniu w kawiarni, gdy już się narozmawiamy i chcemy zrobić coś więcej. Dynamiczna, bardzo szybka, całkiem wciągająca i nie pozbawiona emocji, jak na tak prostą karciankę.

Celem gry jest pozbycie się wszystkich kart z ręki. Robimy to układając czteroliterowe słowa. Na stole leżą 4 karty ułożone w określone słowo, a gracze zamieniają jedną z liter kładąc na niej swoją kartę z inną literą, w taki sposób, aby powstało nowe słowo. Czyli jeżeli na stole ułożone jest np. słowo BRAT, można zamienić je na BRAK, następnie na WRAK, itd.

Proste, prawda? Drobna trudność polega na tym, że karty, które mamy na ręce, są dwustronne, tzn. litery do wykorzystania są po obu stronach karty. Można więc się zagapić i nie zauważyć, że mamy świetną kartę do wyłożenia, ale litera jest po drugiej stronie. Emocji też dostarcza tempo gry. Gracze kładą swoje karty szybko, jak tylko zobaczą, że któraś karta pasuje im do wyrazu na stole. Może się więc zdarzyć, że ktoś położy kilka swoich kart z rzędu, a ktoś inny zostanie kompletnie z tyłu.

Gra w zasadzie dla każdego, chyba, że ktoś bardzo, ale to bardzo nie lubi gier literowych :) Ja akurat lubię. Można grać w nią z dzieckiem, które zna litery, albo się ich uczy, można grać ze znajomymi, albo rodzicami. Jest na tyle szybka, niezobowiązująca i nieinwazyjna, że sprawdzi się w większości sytuacji. Do tego jest bardzo tania, więc stosunek jakości do ceny jest naprawdę korzystny. Wadą jest to, że z racji swojej prostoty i jednowymiarowości – szybko może się znudzić. Dlatego na początku napisałam, że świetnie sprawdza się jako gra kawiarniana – bo przecież do kawiarni raczej nie chodzi się codziennie, a już na pewno nie codziennie się tam w coś gra :)

Moja ocena: 4/5 – w tej kategorii karcianek gra ta zasługuje na dobrą ocenę, jednak gdybym miała ocenić ją na tle wszystkich znanych mi gier – dałabym 3.

 

Nie jest to gra dla mnie.  Przejdzie, jeśli trzeba zabijać czas, ale nie jest nigdy czymś, co bym kupił. Po prostu mam inne upodobania. Owszem, jest dynamiczna, ale niespecjalnie wkręcająca, ot, rzucamy karty na stół, często przechodząc kilkakrotnie przez dokładnie tą samą kombinację. Możliwe, że nabiera rumieńców w więcej osób, ale jakoś nie jestem do niej przekonany, nawet w warunkach kawiarnianych – kawiarnie, jeśli mają gry, oferują zwykle ciekawsze tytuły.

Moja ocena:  2/5

 

Ostateczna ocena: 3/5

Ilość graczy: 2-4

Przeciętny czas rozgrywki: ok. 10-15 min.

Cena: ok. 10-20 zł

Grę możesz kupić np. tutaj

Kocioł 2012
Recenzja: Abalone