Recenzja: Wilki i owce

Wilki i owce

 

Wilki i owce to kolejna z gier, które wyglądają jakby były przeznaczone wybitnie dla dzieci, ale wcale takie nie są. Zasady gry są bardzo proste: należy do bazowego pola dołączać kwadraty, które ma się w ręku, w taki sposób, by zagrodzić jak największą ilość owiec w swoim kolorze. Celem gry jest posiadanie jak największej ilości owiec zagrodzonych, zatem jeżeli jakiegoś stada nie uda się ogrodzić – owce te nie wliczają się do wyniku. Gracze po kolei wykładają po jednym kwadracie w upatrzone miejsce, następnie losują z woreczka kolejne kwadraty w ilości takiej, do ilu innych kwadratów przylega ten właśnie przez nas wyłożony. Powoduje to sytuację, w której ilość kwadratów na ręce dramatycznie wzrasta z każdym wyłożeniem. W zagradzaniu owiec może przeszkodzić wilk, a wilkowi może przeszkodzić myśliwy (zarówno wilk, jak i myśliwy, to oddzielne kwadraty).

Niewątpliwą zaletą gry jest prostota zasad oraz ładne, porządne, kolorowe kwadraty. I to w zasadzie tyle zalet.

Niestety wad jest więcej. Opakowanie jest zdecydowanie za duże, jak na ilość umieszczonych w nim elementów. Spokojnie można by je zmniejszyć o 1/3. Gra jest nudna, gracze siedzą w milczeniu i monologują w swoich głowach :) Kwadratów na ręce ma się multum i wybranie najodpowiedniejszego zajmuje trochę czasu, gracz się zastanawia i zastanawia, a reszta siedzi i milczy. Naprawdę, nuda. Sytuację utrudnia fakt, że kwadraty są obustronne, zatem można powiedzieć, że mając na ręce 8 kwadratów, tak naprawdę mamy ich 16, więc wszystko trwa jeszcze dłużej.

Na mnie gra Wilki i owce nie zrobiła wrażenia, jeżeli już, to bardziej na minus, niż na plus. Natomiast wyobrażam sobie, że może spodobać się komuś, kto lubi nieskomplikowane rozgrywki przebiegające w milczeniu i ciszy, gdzie każdy z graczy pogrążony jest we własnych myślach. Może też spodobać się komuś, kto lubi dowalać rywalom, tutaj jest do tego sporo okazji.

Moja ocena: 2/5 – gra kiepskawa, można czasem zagrać, jak już naprawdę nic ciekawszego nie ma w zasięgu ręki

 

Sympatyczna gra logiczna, wymagająca strategicznego planowania nakilka tur do przodu. Niezbyt skomplikowana, ale dajaca dużo okazji do kombinowania.  Czy uda się przeciwnikowi zepsuć ułożenie, uniemożliwiając jego zamknięcie? A moze lepiej skupić się na rozwoju własnego stadka? I czy próbować blefować odnośnie tego, które stado chcę tak naprawdę rozbudować?

Wilki i Owce skłaniają do myślenia i to jest ich duża zaleta. Wadą są ładne, ale dość nieporęczne żetony – są dwustronne i trzymamy je w ukryciu przed innymi graczami, co szybko robi się dość niewygodne, zwłaszcza gdy mamy ich w dłoni całą garść. Spowalnia też przebieg rozgrywki, gdyż trudniej ocenić swoją strategię, gdy trzeba obrócić wszystkie posiadane żetony i zobaczyć jak pasują do sytuacji na planszy. Rozumiem, że zrobiono to w imię równowagi, tak by mieć jak największą szansę zagrania żetonu w kolorze, który jest nam akurat potrzebny, ale wyszło to nieco niewygodnie. Lepszym rozwiązaniem byłoby ciągnięcie dwukrotnie większej ilości jednostronnych żetonów, nawet kosztem nieco mniejszego zrównoważenia. Nieco bez sensu w naszych partiach była też mechanika tytułowego wilka, który zdaje się dodany do gry na siłę.

Tym niemniej gra jest całkiem sympatyczna jako mały przerywnik. Jeszcze lepsza byłaby jej wersja kieszonkowa, z mniejszymi i jednostronnymi żetonami – ale to może kiedyś.  Ma całkiem przyjemny, kreskówkowy klimat.

Moja ocena:  3/5 – układanka jak Sankt Petersburg, choć z tych dwóch tytułów zdecydowanie wybrałbym ten.

Ostateczna ocena: 2.5/5

Ilość graczy: 2-4

Przeciętny czas rozgrywki: ok. 40 min.

Cena: ok. 50 zł

Grę możesz kupić np. tutaj

Recenzja: Taluva
Recenzja: Sankt Petersburg
  • Gram w gry z moją dziewięcioletnią córką, tę grę wybrałyśmy ze względu na sympatyczną szatę graficzną. Zagrałyśmy w nią chyba dwa razy, a potem zlądowała w śmieciach. Nie da się bowiem w tej grze osiągnąć satysfakcji – jest tyle możliwości „przeszkodzenia” przeciwnikowi, że gry zwyczajnie nie daje się skończyć. Nie polecamy!