Recenzja: Ticket to Ride (Wsiąść do pociągu) – Europa

Ticket to ride (Wsiąść do pociągu) – Europa

 

Ticket to Ride to jedna z najprzyjemniejszych gier, w jakie grałam. Graliśmy w edycję Europa, są też jednak dostępne inne wydania, z innymi mapami, np. USA (która jest łatwiejsza), Azja, a także sporo dodatków, które, mam nadzieję, zakupimy i przetestujemy w przyszłości. Przyglądałam się tej grze z niepewnością od dłuższego czasu, a ostatecznie przekonała mnie do jej sprawdzenia pani Dorota Zawadzka (Superniania), chwaląc ją u siebie na Facebooku.

Celem gry jest zdobycie jak największej ilości punktów. Punkty zdobywamy poprzez zajmowanie tras kolejowych wagonami w określonych kolorach. Pociąg o określonej ilości wagonów ma określoną ilość punktów, im dłuższy, tym więcej. Ponadto dodatkowe punkty zbieramy realizując trasy, które losujemy na początku gry. Trasę uznaje się za zrealizowaną, gdy jej krańcowe punkty połączone są za pomocą naszych pociągów. Jeżeli nie uda nam się zrealizować danej trasy – tracimy punkty dedykowane tej trasie. Dostajemy też dodatkowe punty za posiadanie najdłuższej linii kolejowej spośród wszystkich graczy. Można też budować stacje, które ułatwiają realizowanie tras lub dodają punkty, gdy są niewykorzystane i trasa została zrealizowana bez ich udziału.

W edycji „Wsiąść do pociągu: Europa” gracze poruszają się, jak sama nazwa wskazuje, po mapie Europy. Zaznaczone są na niej kolorowe trasy, które gracze zajmują swoimi wagonami, o ile wcześniej zbiorą odpowiednią ilość kart w potrzebnym kolorze. W każdej turze gracz może do wyboru: wyciągnąć kolorową kartę, zająć trasę pociągiem, dobrać dodatkową kartę trasy (jeżeli mu się to uda to dostanie dodatkowe punkty), albo wybudować stację. Zasady są proste, po jednorazowym wyjaśnieniu można już grać.

Rozgrywka toczy się w bardzo przyjemnej atmosferze, nie ma czasu, żeby komuś psuć szyki, bo trzeba realizować własne trasy. Co nie zmienia faktu, że czasem właśnie realizowanie własnej trasy może popsuć komuś plany, jeżeli w jakiejś części trasy się pokryją. Sporą rolę odgrywa czynnik losowy, ale nie jest to w ogóle dojmujące, a wręcz przeciwnie, dodaje smaku grze. Wykonanie bez zarzutu, natomiast plansza jest całkiem duża, potrzebne jest też miejsce na rozłożenie kart, itp., więc przygotujcie odpowiednią ilość miejsca, jeżeli zdecydujecie się zagrać :)

„Ticket to Ride: Europa” spodoba się graczom w każdym wieku oraz każdej płci. Spokojnie mogą grać w nią rodziny z dziećmi, a także pary lub większe grupy dorosłych i mieć z tego frajdę. To jedna z moich ulubionych gier, zdecydowanie polecam wszystkim miłośnikom planszówek, niezależnie od tego, czy grywają często, czy sporadycznie.

Moja ocena: 5/5

 

O Ticket to Ride słyszałem już od dłuższego czasu, ale jakoś tak zawsze gra wydawała mi się dość nieciekawą układanką. Na stronie producenta można było jednak rozegrać kilka partii darmowych, a zarówno na PC jak i na tabletach można nabyć dość tanią (ok. 40 zł) wersję elektroniczną „Ticketa”. Ta właśnie wersja pochłonęła mnie na dobre, a planszowy odpowiednik jest równie przyjemny. W odróżnieniu od np. Memoir 44, którego wersja online jest nieporównywalnie wygodniejsza od planszowej (kwestia rozstawienia przed grą), Ticket rozstawia się bardzo szybko i można błyskawicznie zacząć grę.

Gra jest niezwykle dynamiczna i chyba w tym leży jej największy urok. W swojej turze gracz ma do wykonania tylko jedną szybką akcję, nie ma tu więc specjalnych przestojów, co chwile inicjatywa wraca do Ciebie. Musisz z jednej strony planować długoterminowo by zbudować wybrane trasy, a z drugiej sytuacja na planszy szybko się zmienia i musisz się do tego nieustannie dostosowywać.

W wersji planszowej testowaliśmy tylko Europę, w wersji elektronicznej również USA i zdecydowanie polecam swojską wersję. Jest nieco bardziej złożona, pojawia się dodatkowy element losowy w postaci tunelów, oraz utrudnienie w postaci promów, ale to jedynie dodaje całej grze atrakcyjności. Jestem też pod wrażeniem sposobu, w jaki gra się skaluje. Po prostu, niektóre z torów na planszy są „podwójne”, co oznacza, że w grze na 4 lub 5 graczy mogą na nich zostać postawione trasy dwóch różnych graczy. Tymczasem w grze na 2 lub 3 osoby, trasy „podwójne” traktuje się jak normalne. Banalnie proste, nie wymagające kombinowania z dodatkowymi planszami i innymi cudami i dobrze sprawdzające się w praktyce.

Przyjemna, dynamiczna, lekka, ale nie pozbawiona głębi, Ticket to Ride jest grą, którą naprawdę warto sobie sprawić. Gorąco polecam.

Moja ocena:  5/5

 

Ostateczna ocena: 5/5

Ilość graczy: 2-5

Przeciętny czas rozgrywki: ok. 60-90 min.

Cena: ok. 150 zł

Grę możesz kupić np. tutaj

Mechanika: Worker Placement
Recenzja: Taluva
  • kuba

    cześć gracze!
    nie ukrywam, że pod Waszym wpływem nabyliśmy grę „Wsiąść do pociągu” z mapą Europy. Jednakże mamy mały problem z interpretacją jednej zasady, co prowadzi do spięć ;)
    otóż jak rozumiecie pokonywanie tuneli?
    przykład: chcę pokonać tunel i potrzebuję 2 czerwonych kart. Wykładam 2 czerwone karty, następnie wyciągam z kupki 3 losowe karty. Następnie opcje są takie:
    a) jest wśród wylosowanych 1/2/3 czerwona karta – wówczas jak posiadam 1/2/3 czerwone karty „na ręku” to je oddaje i zajmuje tunel. Jak nie mam – tracę kolejkę i tunel nie jest moj.
    b) pośród wylosowanych 3 losowych kart nie ma ani jednej czerwonej oraz lokomotywy (jokera). Czy wóczas mam szczęście i zajmuje tunel tylko tymi dwoma czerwonymi, które daję na początku (tak uważam) czy, ponieważ, że nie wylosowałem zadnej czerwonej – tracę kolejkę i tunelu nie zajmuję (zdanie mojej rywalki, dla mnie kompletnie bez sensu :)).
    Proszę rozwińcie wątpliwości:)

    dzięki i pozdrawiam!

    • admin

      Witaj,
      Sądzę, że oficjalną interpretację znajdziesz na stronie wydawcy (na pewno zachodniego, zapewne też polskiego), często pojawiają się w takich miejscach FAQ odpowiadające na popularne wątpliwości.

      Na tyle na ile rozumiem (w oparciu głównie o wersję Steam i Ipadową tytułu, które namiętnie ogrywam), w przypadku tunelu tracisz turę tylko wtedy, gdy nie jesteś w stanie zająć tunelu – czyli jeśli musisz dołożyć dodatkowe karty, a tych kart nie masz lub nie chcesz wydawać. Także zdecydowanie zgodziłbym się z Twoją interpretacją. Losowanie kart reprezentuje ryzyko, że tunel się zawali w trakcie budowy, co będzie wymagało dodatkowych środków, reprezentowanych przez dodatkowe karty – jeśli nie wyciągniesz żadnej czerwonej karty ani lokomotywy, masz po prostu szczęście i wszystko poszło ok przy budowie.

      Pozdrawiam ciepło,
      Artur

  • Pingback: Niedzielni Gracze » Prezenty last minute dla graczy()

  • Pingback: wSiąść do pociągu (Ticket To Ride)()

  • Pingback: Niedzielni Gracze » Planszówkowe pomysły na prezent ślubny()

  • Pingback: Niedzielni Gracze » Ranking gier familijnych wg Niedzielnych Graczy()

  • Klaudia Chrobak

    Ta gra jest w moim top 5 planszówek. Może dlatego że wygrywam 4/5 razy :D.