Recenzja: Sankt Petersburg

Sankt Petersburg

 

Sankt Petersburg (Saint Petersburg) to gra strategiczna, w której gracze rozwijają XVIII-wieczny Petersburg poprzez zatrudnianie robotników, budowanie budynków i pozyskiwanie arystokracji. Celem gry jest zdobycie jak największej ilości punktów zwycięstwa. Punkty zwycięstwa zdobywa się posiadając dużą i zróżnicowaną grupę arystokratów (dzięki temu można najłatwiej zdobyć dużo punktów), budując i rozbudowując budynki oraz w niektórych przypadkach upgrade’ując robotników. Gracze kupują dostępne na planszy karty spośród czterech rodzajów: robotników, budynków, arystokracji, wymiany (dzięki którym możemy upgrade’ować posiadanych ludzi lub budynki i dzięki temu uzyskać więcej punktów zwycięstwa lub pieniędzy). Karty pojawiają się jako dostępne do kupienia w określonej kolejności, kupowanie też odbywa się w określonej kolejności. Kupuje się za pieniądze, które pozyskuje się dzięki robotnikom. Warto zatem mieć dużo opłacalnych robotników, bo to oni przynoszą pieniądze na kolejne zakupy. Niestety, robotnicy bardzo rzadko dają pukty zwycięstwa, zatem trzeba też mieć dużo arystokracji, która jest kluczowa jeżeli chodzi o punkty zwycięstwa, potrzebne są też budynki, bo również dają punkty zwycięstwa, a niektóre z nich mają specjalne cechy pozwalające na dodatkowe korzyści w grze.

Zaletą gry są jasne i proste do wyjaśnienia zasady, dynamika i lekkość rozgrywki. Gra się naprawdę przyjemnie. Nie ma tutaj niespodziewanych sytuacji, które nagle wywrócić mogą do góry nogami misternie zaplanowane działania. W grze jest dość spory czynnik losowy, ale to nie przeszkadza w rozgrywce, a nawet ją uatrakcyjnia. Mało jest okazji, żeby pomieszać szyki rywalom, raczej trzeba się skupiać na tym, co sami mamy do zrobienia dla siebie.

Wadą gry jest zbyt nierówne znaczenie, jakie mają dane karty. Byłoby znacznie ciekawiej, gdyby do ostatecznego podliczenia punktów liczyły się również inne karty niż tylko arystokracja, która ilością oferowanych punktów zwycięstwa bije na głowę wszystko inne.

Moim zdaniem gra spodoba się początkującym graczom, ale też będzie przyjemna dla tych bardziej zaawansowanych, jako coś lżejszego, relatywnie krótkiego. Dla mnie jest to jedna z najprzyjemniejszych gier w jakie grałam, z chęcią będę do niej wracać.

Moja ocena: 5/5 – może z małym minusem dotyczącym ostatecznego rozliczenia punktów, czyli takie 4,5 – ale umówiliśmy się, że nie dajemy połówek, zatem zostaje 5.

 

Petersburg określiłbym raczej jako grę ekonomiczną niż strategiczną, jak opisała ją  Beata, ale mniejsza z tym. Gra jakoś nie przypadła mi do gustu. Mechanika owszem, w miarę prosta, ale niespecjalnie wciągajaca. Graficznie, jak dla mnie, po prostu bardzo brzydka – blade, zimne kolory i kiepskie grafiki odstraszają. Dla mnie gra jako taka po prostu się nie klei, da się grać, da się wygrać, ale po co? Nie wzbudziła we mnie żadnych emocji, nie zaangażowała intelektualnie (co nie przeszkodziło w wygraniu), nie dała też specjalnej okazji do interakcji z innymi graczami. Sankt Petersburg nie ma jakichs wyraźnych wad w mechanice, ale gdzieś moim zdaniem wyciekła grywalność. To taka trochę układanka albo pasjans, tylko z minimalnym wpływem innych graczy, którzy mogą akurat podebrać kartę.

Rozumiem, że gry nie muszą być specjalnie złożone, sam grywam w wiele fajnych i lekkich gier. Tylko Sankt Petersburg ma lekką mechanikę, a stylistycznie i klimatycznie pretenduje do gry poważnej i twardej, a to już średnio wychodzi. Podejrzewam, że gdyby Kovalic z Jacksonem (Munchkin, Chez Geek, Illuminati, itp.) zrobili grę opartą na tej samej mechanice, to przypadłaby mi do gustu. Tu niestety tak nie było.

Moja ocena:  3/5 – ot, jest. Można zagrać, ale przy takiej ilości innych ciekawych gier – po co siadać akurat do tej?

 

Ostateczna ocena: 4/5

Ilość graczy: 2-4

Przeciętny czas rozgrywki: ok. 60 min.

Cena: ok. 90-110 zł

Grę możesz kupić np. TUTAJ

Recenzja: Wilki i owce
Recenzja: Konwój