Recenzja: Chez Dork (edycja angielska)

Chez Dork to niezwykle przyjemna karcianka inspirowana jedną z moich ukochanych gier – Chez Geek’iem. Gra jest o kupowaniu rzeczy, głównie gadżetów kolekcjonerskich. Mamy do czynienia z grupką przyjaciół – zakręconych świrów, mających hopla na punkcie gier, anime, różnych manii i innch dziwadeł ;)

Celem gry jest zdobycie 25 punktów. Punkty zdobywa się dzięki posiadaniu odpowiednich przedmiotów, gadżetów, z których każdy ma określoną wartość punktową opisaną na karcie.

Na początku gracze losują jaką postacią będą grać. Każda postać (z małymi wyjątkami) ma określoną przewagę oraz słabość – obie te cechy znają wszyscy gracze na starcie. Ponadto każda z postaci ma swoją określoną obsesję, np. Gry Komputerowe, Anime, Miniaturki, LARP, itp. W trakcie gry obok stałej obsesji gracze mogą mieć również obsesje tymczasowe. Początek każdej kolejki gracza to otrzymanie z banku 30 $ oraz dobranie do ręki do 5 kart z puli głównej. Wśród dobranych kart znajdują się przedmioty do kupienia oraz karty dodatkowe, które przynoszą określone korzyści lub niekorzyści graczowi lub jego rywalom, a także pozwalają na dodanie sobie lub innemu graczowi obsesji tymczasowej. Po co są obsesje? Otóż kupując różne przedmioty warto mieć na uwadze, że te z nich, które przynależą do konkretnej obsesji (opisanej na karcie), podwajają ilość punktów za te przedmioty u gracza opętanego tą właśnie obsesją :) Czyli dla przykładu: jeżeli moją obsesją są Komiksy, to opłaca mi się kupować takie karty, które będą przynależały do tej obsesji, gdyż dostanę za nie dwa razy więcej punktów. Gra jednak toczy się tak szybko, a otoczenie jest tak niestabilne, że nie warto wyczekiwać na kartę ze swoją obsesją, tylko kupować to, co się ma na ręku. Prędzej czy później (raczej prędzej) karta z odpowiednią obsesją i tak się pojawi.

Grać można w grupie do 6 osób, bo tyle jest postaci w pudełku. We dwie osoby też jest przyjemnie, choć prawdziwie rozwinąć skrzydła można w większej grupie. Karty są bardzo kolorowe, zabawne i jest ich bardzo dużo. Prosta, klimatyczna, idealna gra dla każdego. Sęk w tym… że niedostępna w Polsce. Niestety :( Trzeba ją ściągać z Zachodu za niemałe pieniądze, albo błagać któregoś wydawcę, żeby ją wydał.

Minusy gry, z mojego punktu widzenia, są dwa: 1. Jako że jest to edycja angielska, to oczywiście wszystkie napisy na kartach są po angielsku. Często zdarzają się słowa slangowe, nietypowe i nigdy nie używane przeze mnie w języku polskim, np. szczur piżmowy :) Chociaż – jak rozumiem – miłośnicy komiksów używają takich słów, więc może nie będą mieć problemu :) 2. W pudełku nie ma znaczników pieniędzy. Tak jak wspomniałam – na początku każdej rundy gracze dostają po 30$, niestety, trzeba sobie samemu zapewnić znaczniki, które będą symbolizować pieniądze. Można je wziąć z innej gry (my tak zrobiliśmy), albo zastąpić pchełkami, zapałkami, czy nawet zrobić z kartonu. Niemniej jednak jest to minus, bo gdy kupuję grę, to chciałabym, żeby wszystko, co potrzebne, już było w pudełku. Być może w kolejnych wydaniach, albo w polskiej edycji, jeżeli kiedykolwiek się pojawi, ten błąd jest/będzie naprawiony.

Moja ocena: 4/5 – gdyby była polska edycja i symbole pieniędzy w pudełku dałabym 5.

 

Chez Dorka sprawiłem sobie lata temu jako regularny czytelnik komiksu Dork Tower Johna Kovalica, znanego z ilustracji do takich gier jak Chez Geek czy Munchkin. Postacie, w które wcielają się gracze Chez Dorka to właśnie bohaterowie powyższego komiksu, więc fani będą mieli nieco dodatkowego ubawu wrzeszcząc „It must be mine!” gdy grają Igorem, itp. Jednak nawet nie znając komiksu można tą grę docenić, choć niektóre żarty, gry słów, itp. moga grającym przejść koło nosa. To nieco jak z serialem „Big Bang Theory”/”Teoria Wielkiego Podrywu” – może być niesamowicie śmieszny nawet gdy nie jest się geekiem i nie zna kultury geekowskiej, ale ich znajomość dodaje wielu dodatkowych smaczków.

Jeśli chodzi o samą grę -jest dość chaotyczna, szybka i prosta.  Jest przy tym mniej interaktywna i mniej rywalizacyjna niż np. Chez Geek, dość podobny do niej w strukturze. Jest tu niby dodatkowy element aukcji przedmiotów, który jednak w wersji dwuosobowej w ogóle nie ma znaczenia, a w wieloosobowej ma dość przeciętne. Sukces w grze zależy jednak przede wszystkim od szczęścia w kartach, ale jakoś to niespecjalnie doskwiera i miło rozgrywa się partyjkę czy dwie. Jednocześnie nie jest to raczej gra na wiele rozgrywek, nie wyobrażam sobie też rozegrania kilkunastu partii pod rząd, jak zdarzało się z Chez Geekiem. Ale jako rozgrzewka przed czymś poważnym, jedna czy dwie partyjki Chez Dorka sprawdzą się nader sympatycznie.

Moja ocena:  3/5 – miła, sympatyczna, warto od czasu do czasu zagrać, ale nie jest to mus. 4/5 dla geeków i fanów Kovalica.

 

Ostateczna ocena: 3,5/5

Ilość graczy: 2-6

Przeciętny czas rozgrywki: 15-40 minut

Cena: tylko egzemplarze używane, np. na amazon.com

Chez Dork nie ma obecnie w sprzedaży, ale można mieć nadzieje na dodruk, niekiedy można znaleźć też egzemplarze używane lub zakopane w jakichś sklepach z grami.  Gra jest podobna do Chez Geeka, zatem jeżeli masz ochotę zagrać w tego typu grę – polecamy Chez Geeka, który jest dostępny w Polsce i możesz kupić go tutaj.

Recenzja: Pret-a-Porter
Recenzja: The Boss