Recenzja: Memoir 44

Memoir 44 to dynamiczna strategia wojenna o dość prostej konstrukcji. Nie jest to raczej gra dla staroszkolnych fanatyków strategii, gdzie poszczególne oddziały piechoty opisane były dziesięcioma zróżnicowanymi cechami. Tutaj mamy w zasadzie trzy rodzaje jednostek – piechotę, czołgi i artylerię, w niektórych scenariuszach występujące w dwóch wariantach – zwykłym i specjalnym. Tyle. Nie przeszkadza to jednak grze być całkiem sympatyczną zabawą.

Esencją Memoir jest system rozkazów. Każdy z graczy dysponuje kilkoma (w zależności od scenariusza i strony, po której gra) kartami rozkazów, pozwalających na wydanie poleceń jednostkom. Sęk w tym, że większość tych kart dotyczy jedynie jednej z trzech części planszy. Prowadzi to do sytuacji – wbrew pozorom bardzo realistycznej z perspektywy działań wojennych i łańcucha dowodzenia – w której masz na jednej flance druzgoczącą przewagę i jesteś o krok o zwycięstwa w całej bitwie… Ale nie możesz niczego z tym zrobić, bo nie masz akurat na ręku kart pozwalających na wydanie rozkazów tym jednostkom. Karty są odpowiednio zróżnicowane i zrównoważone, a możliwość posiadania na raz dodatkowej karty albo dwóch naprawdę wyraźnie wpływa na rozgrywkę i potrafi zrównoważyć operowanie wyraźnie słabszymi siłami. Także pod względem równowagi obydwu stron konfliktu gra jest – w scenariuszach które jak dotąd rozegraliśmy – bardzo dobrze ustawiona i rzadko kiedy zdarzają się druzgoczące zwycięstwa jednego z graczy.

Oczywiście ten mechanizm może być też dość irytujący – nie ma to jak wypracować sobie wspomnianą przewagę, a potem nie być w stanie jej wykorzystać przez kilka tur. Taki już jednak urok tej gry. Podobnie jak urok losowości w walkach oddziałów, które rozstrzygane są przez rzuty specjalnymi kośćmi załączonymi do gry. Sytuacja,  w której nasze oddziały zdaje się mieć 100% szans na dobicie ostatniego żołnierza z oddziału przeciwnika, po czym mimo rzutów w sumie aż 6 kośćmi wychodzi on bez szwanku… i w następnej turze szczęśliwym rzutem rozbija nam całą jednostkę czołgów, wygrywając grę… potrafią na chwilę wkurzyć. Ale to po prostu urok tej gry i warto to mieć na uwadze.

Gra oferuje szeroki zakres scenariuszy, a online można znaleźć ich jeszcze więcej. Do tego wyszło do niej wiele dodatków (nie testowałem ich w wersji planszowej), więc można mieć z nią zabawę na naprawdę długo. Figurki są proste ale dość ładne (choć przydałyby się jakieś podstawki ułatwiające przesuwanie całego oddziału), nieco przeszkadzają podobne odcienie wojsk obydwu stron – na pierwszy rzut oka można pomylić „swoich” z wrogiem. Również dwustronna mapa (plaża i teren zielony) jest ładna i możliwa do ustawienia na wiele sposobów dzięki załączonym heksom z terenem.

Niestety, wspomniane rozstawienie bywa dość czasochłonne i jest jak dla mnie dużą wadą gry – utrudnia bowiem szybkie rozegranie partii, gdy akurat przyjdzie na to ochota.

Jest jednak pewien sposób na obejście tego ograniczenia i na poznanie tej gry całkowicie za darmo. Jeśli dysponujesz PCtem podłączonym do internetu, wystarczy że zainstalujesz sobie (za darmo) platformę Steam i załadujesz przy jej użyciu darmowego klienta Memoir 44, żeby móc rozgrywać mecze z innymi graczami lub z komputerem. Co więcej, w tej wersji Memoir masz dostęp do wszystkich dodatków, możesz więc przekonać się nie tylko, czy pasuje Ci podstawowa gra, ale również czy warto kupić któreś z rozwinięć. Co prawda wersja ta ma ograniczoną ilość partii, które można rozegrać bez potrzeby dokupienia prawa do dalszej gry, ale wciąż pozwala to zagrać przynajmniej kilkanaście razy (a w niektóre scenariusze, bez ograniczeń) i dobrze poznać grę.

Muszę przyznać, że dla mnie to właśnie zabawa z tą wersją była inspiracją do odkurzenia stojącego w szafie pudełka i rozegrania kilku partii na żywo. Po prostu wcześniej odbiłem się od długiego czasu rozstawiania i losowości i dopiero okazja do rozegrania kilku scenariuszy bez potrzeby powolnego ich szykowania sprawiła, że doceniłem jak wiele zabawy może dawać Memoir. I dobrze, bo dzięki temu mogę tą grę teraz polecić. Nie jest to absolutny hit, ale warto mieć ją w swojej kolekcji.

Moja ocena: 4/5 – gdyby rozkładanie nie zajmowało tyle czasu, dałbym tej grze 5/5, stąd wersja Steam jest dla mnie pod tym względem lepsza.

 

Memoir 44 to gra zupełnie, ale to zupełnie nie kobieca :) Wojna, wojsko, czołgi i żołnierzyki to zabawki dla chłopców, ale mimo tego lubię ją. Gra się bardzo przyjemnie, zasady są proste, karty dobrze zrównoważone.

Gra umożliwia rozegranie sporej ilości scenariuszy, zalecane jest też rozgrywanie tego samego scenariusza raz będąc po jednej stronie konfliktu, a później po drugiej. Nie jest to jednak konieczne do tego, aby mieć frajdę z gry.

Minusem jest bardzo podobna kolorystyka figurek przeciwnych obozów – naprawdę wiele razy kombinowałam co zrobić z jakimiś figurkami i jaką kartę do nich zastosować, po czym okazywało się, że patrzę nie na swoje figurki, tylko na przeciwnika.

Ważna informacja – gra jest anglojęzyczna, karty zawierają napisy w języku angielskim, słownictwo bitewne, zatem może to być utrudnienie dla części graczy, jednak po kilku partiach dość łatwo się nauczyć co która karta oznacza.

Memoir 44 spodoba się miłośnikom tematyki związanej z II wojną światową, na pewno częściej docenią ją mężczyźni, niż kobiety. Ja na początku przez jakiś czas nie chciałam się przekonać do tego, by grać w grę wojenną. Jednak klarowność zasad i przyjemna mechanika spowodowały, że obecnie chętnie w nią grywam. Może nie byłby to idealny prezent na pierwszą komunię świętą dla bratanicy, ale dla bratanka już owszem ;)

Osobiście preferuję wersję planszową, choć na platformie Steam też jest przyzwoicie. Jednak z zasady nie przepadam za graniem ze sobą samą, albo z kimś niewidzialnym :) Wolę grać z realnymi ludźmi, których widzę po drugiej stronie stołu.

Memoir 44 to gra bardzo losowa. Zwykle jest to minusem w grach, ale w tym wypadku to zupełnie nie przeszkadza. Owszem, frustruje trochę fakt, że niezależnie od tego, jaką strategię sobie wymyślimy, „wszystko w rękach kości”. I do tego często bywa tak, że wszelkie zasady prawdopodobieństwa nagle z nieznanych przyczyn przestają działać właśnie wtedy, gdy potrzebujemy, aby zadziałały ;) Jednak dla kobiety, takiej jak ja, która nie przepada za tematyką wojenną i zabawą w żołnierzyki – ta losowość jest atutem, bo pozwala odstawić na bok misternie skonstruowaną strategię wojenną, a po prostu dobrze bawić się grą.

Moja ocena:  4/5


Ostateczna ocena: 4/5

Ilość graczy: 2

Przeciętny czas rozgrywki: 60 min.

Cena: ok. 200 zł

Uwaga! Jeśli chcesz przetestować grę, jest ona dostępna w modelu free-to-play na platformie Steam, możesz więc łatwo rozegrać kilkanaście partii i ocenić, czy jest ona dla Ciebie.

Grę możesz kupić np. tutaj

Recenzja: Jenga
Recenzja (Gry Archiwalne): Wheel of Time CCG