Recenzja: Osadnicy z Catanu (Settlers of Catan)

 

 

 

 

Gra ekonomiczno-strategiczna generująca dużo interakcji między graczami. Gracze wcielają się w osadników, którzy zasiedlają nowe ziemie. Celem gry jest zdobycie 10 punktów. Punkty zdobywa się budując osady, miasta, drogi. Budujemy za pomocą surowców, które pozyskujemy z planszy (decydują o tym rzuty kostką) albo handlując z innymi graczami. Dodatkowo można otrzymać bonusowe punkty za wybudowanie najdłuższej drogi i zgromadzenie największej armii. Kupować możemy również Karty Rozwoju – pomagają one w szybszym zdobyciu dodatkowych surowców lub punktów.

Settlersi to moja pierwsza „dorosła” gra, w jaką grałam tuż po Chińczykach, Scrabblach, itp. Jest to też jedna z moich najbardziej ulubionych gier. Lubię gry, w które można grać już po jednorazowym wyjaśnieniu / usłyszeniu zasad i tę zasadę spełniają i Settlersi i większość innych gier, które mamy w domu.

Największym atutem Settlersów jest duża ilość interakcji między graczami oraz spore emocje pod koniec, gdy wiadomo, że lada chwila ktoś wygra. Dodatkowo sporo zamieszania może wprowadzić element losowości, zwłaszcza, gdy ilość wyrzucanych oczek wyraźnie przeczy zasadom statystyki ;) Dla mnie ta niepewność jest zaletą, bo też dzięki temu ktoś, kto na początku nie miał szczęścia – może się odkuć i wygrać. W Settlersów grałam niezliczoną ilość razy i testowałam najróżniejsze strategie. Na szczęście gra jest dobrze wyważona i nie ma strategii, która zawsze będzie lepsza niż inne.

Minusem gry w tej wersji jest konieczność grania w minimum 3 osoby, a najczęściej jednak grywamy we dwoje, więc wtedy Settlersi odpadają. Innych minusów nie widzę.

Gra spodoba się tym, którzy lubią interakcje z innymi graczami oraz szukają przede wszystkim emocjonującej zabawy w grze. Z moich doświadczeń wynika, że lubią w nią grać zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Po zagraniu kilkanaście razy pod rząd może się lekko przejeść, ale z przyjemnością wraca się do niej po jakimś czasie i czerpie się z grania wciąż taką samą przyjemność. Jeżeli chcielibyście zacząć swoją przygodę z planszówkami – Settlers of Catan będzie doskonałym pierwszym wyborem. Jeżeli chcielibyście zrobić prezent nastolatkowi albo komuś dorosłemu, ale uwaga! – kto będzie miał okazję grywać w 3-4 osoby – ta gra się świetnie sprawdzi i obdarowany na pewno będzie zadowolony.

Gramy najczęściej w wersję angielską gry, gdyż taką akurat posiadamy. Wersja ta zawiera angielską instrukcję i opisy na kartach w języku angielskim, jednak jest to prosty język, a kart łatwo się nauczyć, nie ma więc potrzeby, aby wszyscy gracze znali świetnie angielski.

Moja ocena: 5/5

 

 

 

 

 

Settlersi to gra ciekawa i przyjemna, ale jak na mój gust ma w sobie nieco zbyt duży element losowości, by móc jej dać najwyższą notę.

Zalety:

+ Lekkość i przyjazność. Zasady Settlersów da się wyjaśnić błyskawicznie, a w trakcie gry w zasadzie nie ma miejsca na wątpliwości. Duży plus, zwłaszcza dla osób nowych w planszówkach.

+ Solidne elementy, które spokojnie przetrwają wiele partii, a przy tym są całkiem ładne. Starsza edycja wykorzystuje drewniane elementy, nowsza korzysta z plastykowych, bardziej szczegółowych miniaturek.

+ Przyjemna rozgrywka, z pewną dozą planowania. Cieszy jej duże zrównoważenie, nie ma zwykle sytuacji, w której pod koniec gry któryś z graczy się nudzi jako ewidentny zwycięzca lub przegrany.

+ Dobry czas rozgrywki, jak na tego typu grę.

 

Wady:

– Nawet najlepsza strategia może w tej grze upaść w wyniku zwykłego pecha w kościach. Ponieważ surowce niezbędne do wykonywania jakichkolwiek akcji uzyskuje się w sposób dość losowy, łatwo tu o spędzenie kilku tur pod rząd bezsilnie obserwując innych graczy i nie będąc w stanie samemu nic zrobić.

– Możliwość częściowego zablokowania pozyskiwania surowców przez innych graczy przy użyciu złodzieja oraz kart armii oznacza, że jeden z graczy, może zostać niemal wykluczony z gry, jeśli pozostali zdecydują się grać pzeciwko niemu.

– Ze względu na mechanikę losowego doboru surowców oraz możliwość blokowania ich doboru, a także wąskie gardła pojawiające się w różnych etapach gry (na początku gracze potrzebują głównie drewna i cegieł, później żelaza i zboża), pojawiają się sytuacje, przez kilka tur gra tkwi w miejscu, gdyż po prostu nie pojawiają się surowce, których każdy potrzebuje. Częściowym rozwiązaniem tego problemu jest możliwość wymiany surowców, ale nie jest to rozwiązanie idealne.

Inne:

– Ciekawą rzeczą w grze jest stopniowa zmiana jej oprawy. Grafiki starszych edycji kojarzyły się z XVIII wiekiem (np. karty Żołnierza wyglądały jak typowe amerykańskie mundury z tego okresu), natomiast nowsze wydania zmierza bardziej w stronę średniowiecza, być może ze względu na uwzględnienie stylistyki dodatków w rodzaju „Cities and Knights”.

– Gra dostępna jest za darmo online w wersji flash, jak również za dość niewielkie pieniądze na iPada, jeśli więc chcesz przetestować mechanikę przed zakupem, możesz to łatwo zrobić. Oczywiście, nie jest to tym samym co prawdziwa gra z siedzącymi obok graczami, ale również ma swoje uroki.

 

Ocena:  4/5 – gra solidna, ale nieco zbyt losowa. Miło zagrać od czasu do czasu, natomiast brak tu taktycznych opcji, które lubię w tego typu grach.

 

 

 

 

Ostateczna ocena: 4.5/5

Ilość graczy: 3-4 (więcej z dodatkami)

Przeciętny czas rozgrywki: 60-90 minut

Cena: Ok. 140 zł

Grę możesz kupić np. tutaj

UWAGA! Edycje i dodatki z różnych języków są między sobą niekompatybilne, podobnie jak różne edycje z tego samego kraju. Kupując dodatki do Settlersów upewnij się w sklepie, że będą pasowały do Twojego wydania gry.

 

Na poniższych zdjęciach gramy w polską wersję Settlersów (u naszych znajomych):

 

 

Recenzja: Cytadela